9 lipca
czwartek
Lukrecji, Weroniki, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Duch zwycięstwa

Ocena: 0
2530
Niezwykle udana konwencja Andrzeja Dudy wlała sporo otuchy w serca zwolenników prawicy. Organizacja wydarzenia była bliska perfekcji, co prawicy nie zdarzało się często, zwłaszcza w ostatnich latach, gdy zdeprymowana brakiem sukcesów i wciąż obolała po Smoleńsku wpadała w korkociąg rutyny, pesymizmu i poprawności. A to za mało, by wygrać z PO – partią, która zawłaszczyła całe państwo i która uważa, że rządzącym wolno w zasadzie wszystko. By wygrać, trzeba więc dać z siebie wszystko. Trzeba, by użyć potocznego futbolowego określenia, „gryźć trawę”.

Duch walki, duch optymizmu, w końcu wrócił. We właściwym dla obozu momencie. Tuż przed konwencją prof. Andrzej Nowak opublikował głośny artykuł, w którym ostrzegał: „Jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie wygra tej walki w tegorocznych wyborach, rozegra się ona inaczej, już bez tej partii i może bez wyborów”. Zdaniem historyka „cofać się nie ma dokąd”, a „przetrwać bez zwycięstwa nie można”. Nie wchodząc w dyskusję o zasadności poszczególnych zdań, trzeba przyznać, że tekst oddawał nastroje części wyborców PiS, sfrustrowanych brakiem skuteczności partii opozycyjnej. A szerzej – poczuciem, że spora część działaczy PiS zadowala się rolą parlamentarzystów i nie dąży z całych sił do zwycięstwa. A nawet, że tego zwycięstwa się obawia. Teraz to wrażenie jest już chyba nieaktualne. Niektórzy oceniają, że wrócił duch PiS z roku 2005 – pewnego siebie, dynamicznego, a jednocześnie w dobrym sensie skupionego na konkretach.

Konwencja Andrzeja Dudy nie udałaby się jednak, gdyby sam kandydat nie błysnął naprawdę dużym formatem. Mówił z głowy, płynnie, konkretnie, z energią. Na tym tle wcześniejsza konwencja Bronisława Komorowskiego – podczas której obecny prezydent przeczytał krótkie oświadczenie z kartki – zabrzmiała archaicznie, wręcz smutno. Łukasz Warzecha użył w tym kontekście porównania samochodowego, w którym Duda to porsche 911, a Komorowski to stary polonez. Ważniejsze było chyba jednak zauważalne przekonanie obecnej głowy państwa, że kolejna kadencja po prostu mu się należy. W demokracji taka postawa szkodzi niemal zawsze.

Wysoko oceniam przemówienie Dudy z jeszcze jednego powodu: otóż odrzucił on polityczną poprawność ? la III RP. To poprawność nieco inna niż ta zachodnia; jej pierwszym nakazem jest unikanie tematów, które wiążą się z życiem zwykłych ludzi – z pracą, gospodarką, ubezpieczeniami społecznymi. Politycy mają się kłócić i nawet powinni, ale o sprawy zupełnie drugorzędne, a więc o przetasowania w szeregach partyjnych, o słowne lapsusy, o sałatkę zjedzoną na sali sejmowej. Wszystko po to, by Polacy nie usłyszeli, że można mieć inne państwo: dbające o przemysł, o dzietność, walczące z masową emigracją.

Wybory prezydenckie przez wielu traktowane są jedynie jako wstęp do zasadniczej batalii o większość w sejmie. Można jednak spojrzeć na nie inaczej: to one są szansą na przełamanie zastygłego podziału. Milionom ludzi, którzy obawiają się zmian, łatwiej będzie powiedzieć „głosuję na Dudę”, niż „głosuję na PiS”. Zwłaszcza kandydaci dotąd mało znani mogą szukać zdobyczy na terenie przeciwnika. Można powiedzieć, że o ile bitwa o sejm będzie wojną pozycyjną, w okopach, o tyle batalia o Pałac Prezydencki ma sporo cech wojny manewrowej. Czyli takiego starcia, w którym słabszy gracz może pokonać silniejszego – o ile wykaże się odwagą, determinacją i wyobraźnią.

Należy też pamiętać, że prezydent ma zagwarantowany mandat na 5 lat. Nie musi, jak rząd, obawiać się wcześniejszej utraty władzy. Co więcej, może dość łatwo sparaliżować ambitniejsze zamiary każdej większości sejmowej. Uważam więc, że lepiej mieć prezydenta i poczekać na większość w sejmie, niż cieszyć się z większości parlamentarnej w starciu z „wrogim” prezydentem.

Rywalizacja, która wielu wydawała się rozstrzygnięta, nabiera tempa. Kandydatowi PiS będzie sprzyjała dynamika społeczna, którą najlepiej dziś widać na Śląsku: protesty górników, ale również zwycięstwo Czesława Ryszki w wyborach uzupełniających do senatu. Do Polaków coraz wyraźniej dociera rzecz najważniejsza: Polska prowadzona tak jak obecnie nie ma przyszłości.





Jacek Karnowski
Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika wSieci

Idziemy nr 7 (490), 15 lutego 2015 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 lipca

Czwartek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 11,1-4.8c-9; Ps 80,2ac.3b.15-16; Mt 10,7-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter