20 czerwca
środa
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dobrych uczuć na ten Nowy Rok

Ocena: 4.7
1729

Niektórzy weszli w rok 2018 z dobrymi postanowieniami. A jak dochodzimy do postanowień? Ano, aktem rozumu rozważamy, co dobrze byłoby zrobić, a potem aktem woli decydujemy, że to zrobimy. Czasem się udaje, a czasem nie. W tym drugim przypadku brakuje nam konsekwencji albo postanowienia okazują się ponad nasze możliwości. Ale nasze działanie to nie tylko rozum i wola. Nie zapominajmy o uczuciach. Jakże często myślimy, że myślimy, a w rzeczywistości ulegamy naszym uczuciom. I to nieuporządkowanym.

W internecie, i nie tylko tam, można spotkać ludzi, którzy na każdą informację związaną z Kościołem, z księżmi reagują niebywałą agresją. Nawet informacja, że np. jakiś ksiądz zginął w górach, wyzwala komentarze w stylu: „No i dobrze. Jednego czarnego mniej”. Niektórzy nie czytają informacji, ale wystarczy, że zobaczą słowo „ksiądz”, a od razu przystępują do ataku pt. „Pedofile w sutannach”. Ludzie ci są w stanie wkleić wiele linków, które dają im złudzenie, że opierają się na obiektywnej wiedzy w sprawie Kościoła. Nasuwa się pytanie, co doprowadziło ich do takiego stanu. Niekiedy przyczyną są rzeczywiste zranienia ze strony ludzi Kościoła, ale częściej jest to efekt emocjonalnej indoktrynacji połączonej z wypieranymi wyrzutami sumienia.

Niepokojący prymat emocji nad rozumem i wolą widać wyraźnie w naszym życiu społeczno-politycznym. Wypowiedzi, jakich udzielają przywódcy i celebryci totalnej opozycji, są niejednokrotnie irracjonalne. Opowiadanie, że z pewnego punktu widzenia jest gorzej niż w stanie wojennym, że w Polsce faszyzm, że putinizacja – to kompletny absurd. A jednak nie brakuje takich, którzy przytakują tej histerii. Przytakują, bo współbrzmi ona z ich emocjami. Rozum się nie liczy. Podobnie dzieje się wśród urzędników UE. Dla niektórych lewicowych liberałów, a tacy obecnie rządzą w Unii, władza, która mówi otwarcie o narodowym patriotyzmie i reewangelizacji Europy, jest przeciwna aborcji, „małżeństwom” homoseksualnym, ideologii gender itp., to coś okropnego. I nie chodzi o poznanie faktów i ich analizę. Chodzi o emocje.

Są tacy, którzy sami nie kierują się emocjami, a jedynie sprytnie ich używają dla osiągnięcia swoich celów. Wiedzą, że demokracja w Polsce, pluralizm medialny, wolność mają się całkiem dobrze, ale pierwsi będą rozrywać szaty, że tego wszystkiego Polacy są pozbawiani. W ten sposób mobilizują cynicznie ulicę i zagranicę. Ale wielu jest takich, którzy autentycznie poddają się negatywnym uczuciom, co w skrajnych przypadkach może popchnąć do zabójstwa lub samobójstwa. Nie brak ludzi, którzy w swoich dziedzinach mają zasłużoną opinię fachowców, profesjonalistów, ale na samo słowo „Kaczyński” dostają amoku i wygadują bzdury typu: „to chory z nienawiści dyktator, który chce wywołać wojnę i przyłączyć nas do Putina”.

W tego rodzaju sytuacjach rozumowe argumenty oczywiście nie zaszkodzą, ale nie są zbyt skuteczne. Jak zatem uspokoić, sprowadzić do adekwatnych rozmiarów rozbuchane emocje? Trzeba najpierw chcieć zauważyć problem, że mianowicie z moimi uczuciami jest coś nie tak, że zaczynają być nieadekwatne wobec rzeczywistości, wobec innych ludzi. Drugi krok to nabranie dystansu do własnych emocji. Nie możemy ich zmienić siłą woli, ale możemy je obserwować, nazywać, analizować ich związek z rzeczywistością. Trzeba też uczynić uczucia przedmiotem modlitwy.

Fakt, że nie potrafimy dowolnie dysponować naszą afektywnością, zaprasza nas do otwarcia się na Ducha Świętego. Uporządkować skutecznie nasze serce może jedynie Ten, który jest bliżej nas, niż my sami siebie. W Księdze Ezechiela czytamy: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali” (Ez 36,26-27). Z objawienia, jakie zostało nam dane w Jezusie, wiemy, że ten Duch nie jest jedynie Boską mocą, ale trzecią Osobą Boską.

Nie zajmujmy się zatem jedynie działaniem. Znajdźmy czas na popatrzenia we własne serce, na kłębiące się tam uczucia i emocje. I prośmy Boga, aby je oczyszczał, urealniał, czynił piękniejszymi.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły