26 kwietnia
czwartek
Marzeny, Klaudiusza, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dobre imię

Ocena: 0
1170

Nowy Jork to dziwne miasto. Nigdy nie odpoczywa, nie zasypia nawet na minutę. Ciągle biegnie. Wychowanego na amerykańskich filmach przybysza z Polski zadziwia bez przerwy. Kaniony wieżowców to tylko część, a nie całość miasta. Reszta jest inna, przypomina europejskie przedmieścia, momentami może nawet jest… prowincjonalna? To nie koniec zdziwień, bo zdominowana od kilku dekad przez naszych emigrantów słynna dzielnica Green Point nie jest już taka „polska”. Od jakiegoś czasu stała się modna, a przez to droga. I miejsce Polaków zajęli Amerykanie.

Polak potrafi, więc kiedy ceny poszły w górę, to „nasi” ze swoich gruntów usunęli małe, stare domki i zastąpili je apartamentami dla bogatych, a sami wynieśli się na Florydę, gdzie odcinają wreszcie kupony od dziesięcioleci ciężkiej pracy. Ci, którzy na Green Poincie wciąż żyją, są podziwianymi przez innych ludźmi sukcesu. A ich kształcące się na najdroższych uczelniach dzieci będą mogły za chwilę śmiało konkurować z amerykańskimi kolegami. I to oni – rodzice i dzieci – są ambasadorami polskości. Nawet jeśli różnią się w ocenach zapisów ustawy o IPN i jej sensowności, to boli ich bardzo niesprawiedliwy atak na naszą historię. Robią, co mogą, by bronić godności ojczyzny i tłumaczyć, jak było ponad 70 lat temu i jak jest dziś. Jak wielką i my byliśmy ofiarą i jak ekstremalne to były czasy, które są wielkim egzaminem z człowieczeństwa, czego wielu młodych po prostu nie rozumie albo czasem i nie chce zrozumieć.

Ale nadziwić się też nie mogą, że skoro ustawa już weszła i zrobiła tyle zamieszania, to dlaczego my, mieszkający w kraju Polacy, nie chcemy w tej sprawie mówić jednym głosem?! Dlaczego – pytają Polonusi – niektórzy nie reprezentują w tej debacie Polski i Polaków? Tu byłoby to niemożliwe, zapewniają, bo obrona dobrego imienia kraju, w którym się żyje, to oczywista oczywistość.

Gdyby przeczytał to ktoś o wielkim autorytecie, może jego głośny apel byłby potrzebny. Wielu Polaków i nad Wisłą, i nad rzeką Hudson widzi, że przed nami otworzyło się okno wielkich geopolitycznych i zarazem gospodarczych możliwości i korzyści. Trzeba konsekwentnie, ale i umiejętnie to do maksimum wykorzystać! Czy potrafimy – to jedno. Znacznie ważniejsze pytanie brzmi – czy chcemy?


Idziemy nr 7 (645), 18 lutego 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły