19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Demokracja pod nadzorem

Ocena: 0
1319

Na pożegnalnym posiedzeniu Komisji LIBE, poświęconym planom wprowadzenia nowego mechanizmu nadzoru demokracji w państwach Unii Europejskiej, powiedziałem koleżankom i kolegom atakującym Polskę, że jako Parlament Unii Europejskiej pasję praworządności powinniśmy realizować najpierw wobec instytucji Unii Europejskiej. Do tego jesteśmy powołani, i tylko wtedy unijny parlamentaryzm nie będzie miał charakteru fasadowego.

Powinniśmy więc sprawdzać, czy unijne instytucje nie wykraczają poza zakres władzy przyznany im przez państwa w traktatach, a przede wszystkim sam Parlament powinien działać tylko w tych ramach. Powinniśmy sprawdzać, czy Komisja Europejska nie wychodzi poza wyznaczone jej funkcje, i pilnować, by służyła państwom, a nie – próbowała nimi rządzić. I co najbardziej podstawowe: kierownictwo PE powinno szanować procedury samego Parlamentu, a większość PE powinna szanować opozycję, a nie traktować ją jako konglomerat „populistów i nacjonalistów”. Demokracja, przypomniałem kolegom w komisji, to kontrola władzy, a nie kontrola (wykonywana) przez władzę.

Ale nie wszyscy się z tym zgadzają. Frans Timmermans przyjechał do Polski w ogniu debaty o Karcie LGBT, żeby poprzeć Wiosnę Roberta Biedronia. Przed przyjazdem oświadczył w Parlamencie Europejskim: „Szanujemy wolność słowa, ale nie możemy być ślepi na działalność wrogów demokracji”. Owi wrogowie demokracji to najwyraźniej ci, którzy chcą by decyzje społeczeństwa były ważniejsze od decyzji samozwańczych demokratów. Według Donalda Tuska, Brytyjczycy „nie czują się reprezentowani w brytyjskim Parlamencie” i musi ich reprezentować Parlament Europejski. A Manfred Weber, najważniejszy kandydat na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej, oświadczył, że w Wielkiej Brytanii „logiczne byłoby kolejne referendum”. Manfred Weber zaczyna też myśleć, co zrobić z innymi państwami, w których Parlament Europejski reprezentuje obywateli lepiej niż parlament, który dla swego kraju wybrali. I mówi, że skoro artykuł siódmy (czyli prawo sankcji politycznych wobec państw Unii, które odeszły od demokracji) nie działa, trzeba stworzyć inny sprawny mechanizm.

Rzecz jednak w tym, że samego artykułu siódmego nie stworzył ani przewodniczący Komisji, ani Komisja, ani Parlament Europejski. Artykuł siódmy mówi, że o zagrożeniu dla demokracji można mówić tylko tam, gdzie tego zdania jest 80 proc. rządów państw UE – i jest częścią Traktatu o Unii Europejskiej, zawartego przez nasze państwa. Tłumacząc na język starych narodowych demokracji, przewodniczący Weber mówi tak, jakby uważał, że skoro instytucje konstytucyjne nie działają, trzeba zamiast nich uruchomić inne, które będą działać „skutecznie”. Skutecznie, czyli zgodnie z życzeniami władzy. Oficjalnie Timmermans i Weber właśnie taką filozofię zwalczają. Jednocześnie uważają, że sami mogą i powinni się nią kierować. Praworządność w Unii Europejskiej nie będzie bezpieczna, dopóki tacy politycy będą przewodzić Unii.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -