17 lipca
wtorek
Anety, Bogdana, Jadwigi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czym posolić sól?

Ocena: 3.2
956

Nigdy dotąd nie byłem zwolennikiem radykalnych działań naszych władz, także gdy chodzi o reformę wymiaru sprawiedliwości. Kiedy jednak do przepisów prawa wybiórczo i lekceważąco podchodzą już nie szeregowi prawnicy czy sędziowie z „zupełnie nadzwyczajnej kasty ludzi”, ale Pierwsza Prezes Sadu Najwyższego – skłania to do przemyślenia sprawy tej reformy na nowo. I przywodzi na myśl słowa Jezusa o soli, która utraciła swój smak.

Środowisku sędziowskiemu, i szerzej – prawniczemu, wiele się, jak dotąd, wybacza. Sędziowie łaskawi wobec przestępców, a surowi wobec słabych, sędziowie na telefon, sędziowie kradnący emerytce w sklepie 50 zł, uniewinniani przez sąd Najwyższy, a jednocześnie przypadki, kiedy bezwzględnie karze się schizofrenika kradnącego baton, nieświadomego nawet swojego czynu – to tylko przykłady, jak wiele patologii wymiaru sprawiedliwości może pozostać bez adekwatnych do czynu konsekwencji. Powodują one duży uszczerbek zaufania do wymiaru sprawiedliwości, ale tym akurat przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości mało się przejmują.

Jest jednak grzech, którego prawnikom wybaczyć nie można i nie wolno. Źle jest, kiedy sędzia mający stać na straży prawa okazuje się pazernym na wszystko złodziejaszkiem, wiele gorzej, kiedy nie zna prawa, ale najgorzej, kiedy dla własnych, partykularnych interesów lekceważy prawo, udaje, że go nie zna lub nim manipuluje. A taki właśnie festiwal grupowej pseudoamnezji prawników wobec przepisów prawa mamy okazję właśnie obserwować. Twierdzą oni, że nie potrzebują Trybunału Konstytucyjnego, by samemu orzekać niekonstytucyjność zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 roku. Ale jest jeszcze gorzej – prawnicy ci popełniają ogromne nadużycie dając wierzyć zwykłym ludziom na ulicy i odbiorcom jawnie opozycyjnych mediów, że o zgodności lub niezgodności przepisów prawa z Konstytucją może dziś w Polsce orzekać każdy, komu to przyjdzie do głowy.

Warto więc przypomnieć: refleksję nad stanowionym przez władzę ustawodawczą prawem może i nawet powinien podejmować każdy sąd. Nie po to jednak, by o tym prawie orzekać, ale jedynie by to prawo stosować w orzekaniu spraw sądowych, które do sądu wpłyną. Sądy mogą zgodnie z art.193 Konstytucji „przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z Konstytucją”. Może to zrobić także Prezydent RP, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, 50 posłów, 30 senatorów, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, a w sprawach dotyczących sądów i sędziów- Krajowa Rada Sądownictwa. Nikt z wymienionych może jednak sam o tej konstytucyjności lub niekonstytucyjności orzekać.

Dura lex, sed lex. Takie mamy prawo. I kropka. W Polsce mamy domniemanie konstytucyjności przepisów prawa. Każdy prawnik wiedzieć to musi, a obywatel – powinien. Kto zaś bez umocowania w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego otwarcie twierdzi, że coś jest niezgodne z Konstytucją – lekceważy obowiązujące w Polsce prawo lub wykazuje się w tej sprawie ignorancją. Zwykłemu obywatelowi takie rzeczy się wybacza. Prawnikowi, który winien stać na straży prawa – nie! A już skandalem jest, kiedy prawnicy do lekceważenia prawa podjudzają obywateli.

Warto więc przypomnieć w kontekście wszystkich prawników to, co mówił Jezus do apostołów: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.” (Mt 5,13). Jaką i dla kogo solą są ci z nich – na szczęście będący w mniejszości – wykorzystujący prawo jedynie dla swoich celów, udający, że go nie znają? Na co się nam, Polakom, przydadzą? Aksamitne reformowanie sądów w przypadku tych „złóż soli” może nie przynieść oczekiwanego dla nas skutku.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI