16 grudnia
niedziela
Albiny, Zdzisławy, Alicji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czyje ręce precz?

Ocena: 4.65
1206

Ministerstwo Sprawiedliwości wystosowało oświadczenie, w którym zaznacza, że mimo jego interwencji telewizja TVN24 powiela nieprawdziwe informacje, jakoby rejestr pedofilów celowo pomijał księży. W programie „Czarno na białym” mówiła o tym m.in. poseł Joanna Scheuring-Wielgus. Ta sama, która zainicjowała utworzenie „mapy pedofilów”, wieszanie dziecięcych bucików na parkanach kościołów i kroczyła na czele demonstracji #RęcePreczodDzieci „przeciwko bezkarności kościelnej pedofilii w Polsce”.

„Jeśli chcecie mieć swój udział w tworzeniu mapy, czekamy na wasze świadectwa. Absolutnie nigdy nie podamy danych ofiar” – zachęca do współtworzenia „mapy” Marek Lisiński z fundacji o przewrotnej nazwie Nie Lękajcie Się. O ile rejestr pedofilów tworzony jest na podstawie wyroków sądów, konkretnych artykułów i paragrafów Kodeksu karnego, o tyle wątpliwości co do rzetelności budzi anonimowe zgłaszanie przypadków pedofilii w Kościele instytucji – delikatnie mówiąc – mu nieprzechylnej.

Ciekawe też, po co „mapa” jest tworzona, skoro o ministerialnym „rejestrze pedofili” Joanna Scheuring-Wielgus mówi: „Moje ani państwa dzieci nie będą dzięki tej ustawie bezpieczniejsze, a ja sama, wraz z milionami matek, mogę co najwyżej żyć w jeszcze większym lęku. (…) Co ma mi dać informacja, że w moim sąsiedztwie mieszka pedofil?” – pyta. A co daje informacja z „mapy pedofilów”? – należało by zapytać z kolei posłankę.

Michał Szczerba z PO wyraził zaniepokojenie, że rządowy „rejestr pedofili” może stygmatyzować osoby skazane, także gdy odbyły już karę, co może prowadzić do „retorsyjnych i często niebezpiecznych zachowań innych osób względem sprawców”. Oddolna, anonimowa „Mapa pedofili kościelnych” oczywiście nie stygmatyzuje nikogo.

Wracając do hasła marszu posłanki Scheuring-Wielgus i spółki, pod niemal bliźniaczym hasłem „Ręce precz od naszych dzieci” od kilku lat protestują przeciwnicy demoralizacji i seksualizacji dzieci – w szkołach, w internecie, przy udziale operatorów telefonii komórkowej. Dlaczego nie protestują tak gorliwie na wiadomość, że w 2017 r. liczba materiałów pornograficznych z udziałem dzieci w intrenecie wzrosła pięciokrotnie: z 200 tys. do 500 tys.?

Dlaczego nie interweniują, gdy różne ugrupowania, lobby, ośrodki opiniotwórcze, nawet naukowcy forsują postulat, by pedofilii nie uznawać za perwersję, ale za kolejną orientację seksualną? Dlaczego wreszcie nie protestują przeciw wyrokowi sądu, który pedofila z Tylawy skazał na dwa lata – uwaga: w zawieszeniu? Na taką interwencję czekam.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -