21 lutego
środa
Eleonory, Fortunata, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czyj ten potwór

Ocena: 0
529

Dziwnie zmontowany jest reportaż wcieleniowy wyemitowany w TVN. Raz jako materiał kręcony z ukrycia, raz jako wywiad z członkiem stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Nie wiadomo, czy on wie, że jest filmowany – tłumaczy się, jakby wiedział, kamera jednak pokazuje go ukradkiem.

Za dobrze pamiętam relacje TVN z grudnia 2016 r. – gdy informowano o użytych przez policję gazach łzawiących wtedy, gdy ich nie używała, symulującego pobicie męża dziennikarki „Krytyki Politycznej” i dramatyczne słowa reporterki o tym, że zaraz dojdzie do przemocy i poleje się krew – by w kolejne sensacje TVN wierzyć bezgranicznie.

Jako dziennikarka rozumiem, że twórcy reportażu czekali z odpaleniem tej bomby i dlatego nie skierowali sprawy do prokuratury. Ale ciekawa jestem, czy na jej prośbę przekażą jej surowe materiały sprzed montażu.

Nie chcę umniejszać wagi problemu. Za bardzo zostaliśmy doświadczeni przez dwa totalitaryzmy, by bagatelizować wszelkie przejawy ich czczenia. Mam jednak podskórne wrażenie, że czas emisji materiału jest nieprzypadkowy. Stowarzyszenie Duma i Nowoczesność zostało zarejestrowane w 2011 r., od 2014 r. ma status organizacji pożytku publicznego, na którą oddawać można 1 proc. swoich podatków. Powierzchownie prześliznęła się po nim prokuratura i ABW.

Sprawa wybuchła jednak dopiero teraz, w dodatku wypowiedzi zebranych w studiu gości – autora reportażu i dwóch socjologów – brzmiały jak glosa do filmu. Jakby był to materiał z tezą. Jeden z nich wprost łączył działalność „wafelkowych” neonazistów z obecną władzą. Wychwalane „po krzakach” strategie polityczne Hitlera wprost porównał on do celów politycznych PiS. Żeby było jasne – dotyczyły one polityki rodzinnej, a nie zamachu na demokrację.

Nie lepiej zresztą zachowała się w tej sytuacji władza. W swoim pierwszym na nowym stanowisku wystąpieniu minister Joachim Brudziński popełnił PR-ową skuchę. Mówienie o dumie w kontekście tego, że w Niemczech neonaziści defilują, podczas gdy nasi muszą chować się po krzakach, było co najmniej nie na miejscu. Stara śpiewka pt. „w przeciwieństwie do poprzedniej władzy podjęliśmy działania” zgrzytnęła fałszem, gdy tylko padło pytanie: „A co ze ściganiem rasistowskich haseł propagowanych w czasie Marszu Niepodległości?”. Bo odpowiedzi na nie nie było.

To, że żadne konkrety nie padły ze strony opozycji, która umiała tylko przekonywać, że to PiS „sam sobie tego potwora wyhodował”, nie dziwi. Ale od władzy oczekuje się właśnie konkretów. Na boku powinna zostawić ona postawę „nasz potwór zły, ale wasz gorszy”, do której sprowadzić można porównanie neonazistowskich ekscesów z atakami na biura posłów PiS, i wziąć się za działanie.

Jeśli w kraju, w którym Hitler wymordował 6 mln obywateli, są ludzie go wysławiający, to znaczy, że coś poszło nie tak z edukacją i domowym wychowaniem. Działanie powinno więc iść dwutorowo: karać tych, którzy na grobach przodków czczą ich katów, i edukować, edukować, edukować. 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły