12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas suwerenności

Ocena: 5
973

Wydawałoby się, że oczywistą reakcją na kryzys jest zmiana polityki, a na różnice polityczne – porozumienie. Kierownictwo Unii Europejskiej ma jednak inne podejście. Na krytykę – szczególnie polityki imigracyjnej – reaguje jedynie agresją, kwalifikując wszystkich oponentów jako „nacjonalistów, populistów i ekstremistów”. Na różnice między państwami – żądaniem większej władzy, by móc ignorować opinię publiczną poszczególnych narodów.

Dziś najważniejszym instrumentem wzmocnienia władzy Unii ma być unifikacja walutowa. Jej sens ujawnił już kilkanaście lat temu Romano Prodi, wyznając w wywiadzie dla CNN, że „wprowadzenie euro nie ma znaczenia ekonomicznego, to posunięcie w pełni polityczne”, czyli po prostu sposób na demontaż państw i budowę federalnej Europy. Dziś taką mniejszą, federalną Europą ma być Euroland. Ma mieć własny parlament, budżet i ministra finansów.

Polska tego tematu nie ominie. Po Brexicie znaleźliśmy się w zwrotnym momencie historii. Europa decyduje, w którym pójdzie kierunku. Założenie, że euro „w tej kadencji na pewno nie wprowadzimy, w następnej – kto wie” (jak to sformułował minister Henryk Kowalczyk) oznacza co najmniej pozostawianie narzędzi destrukcji waluty narodowej w dyspozycji każdej kolejnej władzy. Zresztą i obecna władza tego nie wyklucza. Wicepremier Mateusz Morawiecki na przykład zakłada (choć później niż minister Kowalczyk) możliwość wprowadzenia euro w drodze referendum. To zupełnie inne podejście niż uznanie nietykalności art. 227 Konstytucji.

Zmiany konstytucyjne powinny utwierdzać nasze prawa, a nie relatywizować. Konstytucja powinna nam gwarantować, że nasze swobody nigdy nie zostaną odwołane, a władze Rzeczypospolitej nigdy nie zostaną zwolnione z wyraźnie zdefiniowanych obowiązków wobec narodu. Ponieważ prawa podstawowe to po części przyrodzone prawa każdego człowieka, a po części – kardynalne prawa narodu (jak właśnie do posiadania własnej waluty), nietykalne dla jednorazowej większości. Właśnie dlatego zmiana Konstytucji wymaga 2/3 głosów. Nie można legalnie zlikwidować waluty narodowej tak długo, jak długo choćby 154 posłów będzie temu przeciwnych. Dlatego właśnie od każdej partii deklarującej obronę suwerenności można wymagać publicznej, na forum narodowym i międzynarodowym, deklaracji, że nigdy nie zagłosuje za zmianą art. 227 Konstytucji.

Przeciwnikom waluty narodowej należy odebrać jeszcze jeden instrument: możliwość szermowania traktatem akcesyjnym. Unia walutowa, o której mówiono czternaście lat temu, jej obecny kształt (po wprowadzeniu paktu fiskalnego) i oficjalne zapowiedzi jej dalszych zmian – to zupełnie różne rzeczywistości. Czternaście lat temu wspólna waluta miała być narzędziem wymiany, teraz staje się narzędziem kontroli państw. Czas powiedzieć publicznie, że ta ewolucja zwalnia nas z wszelkich zobowiązań do przyjęcia euro. Trzeba powiedzieć to teraz, by żadna kolejna, krajowa czy międzynarodowa, władza nie mogła Polakom wmawiać, że mamy w tej spawie jakiekolwiek „zobowiązania” do wykonania.


Idziemy nr 25 (611), 18 czerwca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły