19 sierpnia
poniedziałek
Boleslawa, Juliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas na czyny

Ocena: 5
1546

Wściekła, a chwilami wręcz wulgarna nagonka, która spadła na Jarosława Kaczyńskiego po tym, jak stanął w obronie polskich dzieci i polskich rodzin, wiele mówi o rosnących apetytach nowej lewicy. Wyraźnie uznała ona, być może zachęcona korzystnymi dla mniejszości seksualnych sondażami, o różnej zresztą wartości, że nadszedł czas na wyjątkowo mocne uderzenie. Uderzenie, którego nadejście przeczuwaliśmy przecież od dawna, nigdy nie wierząc w kolejne, skromne i „kompromisowe”, hasła, których zaspokojenie, jak uczy doświadczenie Zachodu, nigdy nie prowadzi choćby do chwili spokoju, a jedynie staje się okazją do wysunięcia kolejnych roszczeń.

Kaczyński wypowiedział się bardzo jasno. Z jednej strony podkreślenie tolerancji, ale rozumianej nie jako afirmacja, lecz elementarny szacunek dla odmienności. Z drugiej twarda zapowiedź, że PiS będzie bronił rodziny, na którą dziś przypuszcza się atak „przeprowadzony w sposób najgorszy z możliwych, bo to atak na dzieci”. To oczywiście odniesienie do ogłoszonej przez prezydenta stolicy tzw. „Deklaracji LGBT+”, która w kwestii edukacji seksualnej odwołuje się do standardów WHO.

Lewica i jej media próbują teraz grać w głuptaka. Twierdzą, że PiS wymyśla sobie zagrożenia, że szczuje na osoby o odmiennej orientacji, że imigrantów zastąpili homoseksualiści, że nikt ani przez chwilę nie myśli o żadnej seksualizacji kilkulatków. Rafał Trzaskowski przekonuje wręcz, że chodzi „przede wszystkim o bezpieczeństwo dzieci”, które trzeba uświadomić co do zagrożeń. Tymczasem w standardach WHO, na które jednoznacznie powołał się prezydent Warszawy, jasno zawarto zalecenie dotyczące edukacji przedszkolaków w wieku od 4 do 6 lat: „Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”. Jeśli taka jest podstawa ideologiczna „Deklaracji LGBT+”, to takie są też jej dalekosiężne cele.

W sumie mamy trzy powody do zadowolenia. Po pierwsze, głos zabrała – i to jednoznacznie – partia rządząca. Po drugie, głos zabrali biskupi warszawscy, uznając, że „deklaracja LGBT jest sprzeczna z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”. Po trzecie, powstał Ruch 4 Marca, organizacja pozarządowa, która stawia sobie za cel aktywizację moralnej większości, a więc zwykłych rodziców.

Ale też nie można mieć wątpliwości, że te wszystkie słuszne słowa, które dziś słyszymy, nie powstrzymają tęczowej rewolucji; to po prostu za mało. Ważne są czyny. Tak więc, po pierwsze, ministerstwo edukacji powinno jeszcze mocniej niż dotychczas przypomnieć dyrektorom szkół, że obecne prawo nie pozwala na wprowadzanie propagandy LGBT do placówek oświatowych. Powinno też uruchomić mechanizmy, które sprawią, że prawo w tej sferze nie będzie martwe. Po drugie, konieczna jest ustawa, która całościowo ureguluje tę sprawę, zwiększając bezpieczeństwo naszych dzieci, likwidując te dziury w prawie, które mogą zostać sprytnie wykorzystane; jeśli nie teraz, to zaraz po wyborach. I po trzecie, czas uznać, że nie da się wygrać tej batalii, nie wypowiadając wojny George’owi Sorosowi i jemu podobnym manipulatorom. Tu trzeba działać w dwóch kierunkach: ograniczając, wzorem Węgier, aktywność tego – nie waham się powiedzieć – szaleńca oraz wzmacniając, lub wręcz animując, organizacje pozarządowe broniące rodziny. Na ten cel pieniędzy nie może zabraknąć.

Nie brakuje opinii, że forsując tak gwałtownie kwestię przywilejów mniejszości seksualnych, prezydent Warszawy popełnił duży polityczny błąd, który może kosztować opozycję kilka cennych punktów. Skoro swoje wątpliwości w tej sprawie wyraziło kilku dziennikarzy bliskich Platformie, to wśród tzw. „zwykłych ludzi” emocje muszą być jeszcze silniejsze. To ocena słuszna, ale nie zamyka sprawy. Lewica wie bowiem, że choć najskuteczniejszy jest spokojny marsz przez instytucje i powolne gotowanie żaby, to od czasu do czasu trzeba wydać jakąś generalną bitwę, choćby po to, by przełamać atmosferę, by zniszczyć społeczne wały ochronne. Sądząc po tonie „Wyborczej”, po furii, z jaką zareagowała na opór – z takim przypadkiem mamy właśnie teraz do czynienia. Korzystna reakcja opinii publicznej niech więc nie będzie wygodną zasłoną, za którą konserwatyści i katolicy znów zapadną w miłą drzemkę. Trzeba uważać, bo można się za chwilę obudzić w Polsce, której po prostu nie poznamy. Przy okazji może się okazać, że nie rozpoznajemy własnych dzieci.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 sierpnia

"... przyjdź i chodź za Mną!"

Dziś w Kościele: poniedziałek, XX tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Jana Eudesa, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Sdz 2,11-19, Ps 106 (105),34-...44, Mt 19,16-22
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -