28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cywilizacja i ewangelizacja

Ocena: 4.9
844

Jan Paweł II uznawał zbrodnię aborcji za zasadniczy element „kultury śmierci”. Dziś część działaczy katolickich, zwolenników koncentracji na „pozytywnym przekazie” w kwestii prawa do życia, traktuje tzw. aborcję jako ciemną stronę natury, rodzaj śmiertelnej choroby, wprawdzie społecznej, ale jednak choroby, której można przeciwdziałać, ale która po prostu nas dotyka i będzie dotykać. Dlatego proponują ratowanie poszczególnych dzieci zamiast walki o ich powszechną, prawną ochronę. Ich bezpośrednie zaangażowanie jest nadzwyczaj chwalebne, powinno być najszerzej podejmowane i wspierane. Ale warto mieć świadomość teologicznych konsekwencji tego „zamiast”, niepotrzebnego przeciwstawienia, które stosują. Traktują społeczeństwo w sposób manichejski, jako „złe stworzenie”, od którego wiara powinna nas uwolnić, ale które samo jest niezdolne do sprawiedliwości, o której uczy Ewangelia. Społeczeństwo może, owszem, zostać zmienione mocą Bożą, ale samo w sobie nie zawiera dynamiki zmiany. Oczywiście najmocniej uderza to w boską cnotę nadziei, zakładając, że nakazy etyki społecznej są niemożliwe do realizacji. To na planie teologicznym. Na planie historycznym ignoruje po prostu rzeczywistość całych wieków, kiedy powszechny consensus prawny chronił życie od początku.

Bez łaski istotnie nic nie możemy, ale sam czyn jest modlitwą, która łaski przyzywa. Takiej modlitewnej funkcji działania dowodził na przykład o. Woroniecki. Dotyczy ona zarówno jednostek, jak i narodów. Człowiek jest powołany do sprawiedliwości. Zresztą, jeśli ktoś w to wątpi – powinien zacząć zwalczać regulacje praw człowieka. Po pierwsze, jako ideał, do którego można dążyć, ale którego nie można od innych (społeczeństw) wymagać. Po drugie, jako ideał, do którego można przekonywać, ale którego nie można profanować przymusem.

Zawsze ze zdziwieniem patrzę, jak ci, którzy jeszcze wczoraj głosili, że żyjemy w czasach wiosny Kościoła, renesansu ewangelicznego, jakiego chrześcijaństwo nie zaznało od co najmniej półtora tysiąca lat – piętnują dziś bezczynność władz kościelnych wobec przypadków nadużyć seksualnych wśród duchowieństwa. Pasja może być zaletą działacza, ale od intelektualisty należy oczekiwać zarówno wyjaśniania rzeczywistości, jak i uzgadniania własnych sądów. Skąd ta bezczynność w czasach kolegialnej odpowiedzialności za Kościół? Skąd te nadużycia w czasach posoborowego rozkwitu? Od intelektualisty katolickiego można by oczekiwać również minimalnego zadośćuczynienia wobec tych, których jego wczorajszy krytycyzm (czy choćby sceptycyzm) tak namiętnie piętnował.

Z faktu, że złe idee zawierają dobre elementy, nie wynika, że te dobre elementy są funkcjonalnie dobre, że służą czemuś dobremu. Na przykład gotowość do poświęcenia jest rzeczą bardzo dobrą, ale najbardziej szczere poświęcenie w złej sprawie dobru nie służy. Tak jak koleżeństwo wśród żołnierzy czy partyzantów niesprawiedliwej wojny.

Idziemy nr 41 (832), 10 października 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter