21 kwietnia
sobota
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cudowny dzień

Ocena: 0.4
1052

Pierwsza wolna od wielkiego handlu niedziela za nami. Można zaryzykować twierdzenie, że wbrew obawom została dobrze przyjęta przez Polaków. Pomogła ładna, sprzyjająca spacerom i wycieczkom pogoda, ale nie tylko; wydaje się, że rodacy dojrzeli do zaproponowanego przez rząd rozwiązania, albo przynajmniej przyglądają mu się bez większej wrogości. Czyżby „religia zakupowa” nie zakorzeniła się u nas w stopniu wywołującym agresję przy próbach jej minimalnego choćby ograniczenia? Czyżby to nie było jeszcze uzależnienie na poziomie narkotycznym? Byłby to bardzo optymistyczny wniosek, biorąc pod uwagę liczne, dość czarne przewidywania. Nie da się wykluczyć, że sprawie niedziel pomogła opozycja, która z prawa do handlu round the clock uczyniła polityczny sztandar, a do tego kuriozalnie straszyła Polaków pustymi lodówkami. A skoro poziom nieufności wobec opozycji bije rekordy, to i jej rady przyniosły odwrotny skutek w postaci fali szyderstwa z nieuzasadnionej histerii. Teraz jest nadzieja, że niektórzy Polacy zasmakują w aktywności innej niż snucie się po galeriach handlowych. Bo przecież nie jest tak, że każdy sposób spędzania czasu jest równie wartościowy. Nie, są sposoby lepsze i są sposoby gorsze, mniej cenne społecznie. Owszem, państwo powinno być w sferze regulacyjnej bardzo ostrożne, ale też nie powinniśmy popadać w drugą skrajność, która głosi, że właściwie niczego regulować nie można.

W tym kontekście martwi wręcz wściekłość części prawicy wobec postulatu niedziel wolnych od handlu. Nie chodzi nawet o tę konkretną sprawę, ale o myślenie odrzucające jakiekolwiek ograniczenia indywidualnych swobód w imię dobra wspólnego. To postawa, w ramach której nic się z niczym nie łączy: niska dzietność, wysoka emigracja, wskaźnik rozwodów, masowe przepracowanie, epidemia depresji, samotność – każde z tych zjawisk to osobny problem, niezwiązany z pozostałymi. Co najwyżej związany z rzekomo zbyt wysokimi podatkami, owym czarodziejskim totemem „wolnościowców”. A przecież życie społeczne to system naczyń połączonych. Oczywiście, wolne niedziele same z siebie nie poprawią nam radykalnie kondycji rodziny, są jednak krokiem w dobrym kierunku. Tego uczył nas św. Jan Paweł II, tyle razy podkreślając, że trzeba budować świat przyjazny człowiekowi w jego wszystkich wymiarach, a nie tylko w sferze konsumpcji.

Ale cóż, postkomunizm to system, który znajduje często zdumiewających sojuszników. I który łatwo się nie poddaje. Widzieliśmy to w czasie wielomiesięcznej batalii wokół reformy sądownictwa. Gdyby po zaciętości boju oceniać znaczenie tego szańca III RP, to trzeba przyznać rację tym, którzy mówili, że jest to element absolutnie kluczowy. Żadna reforma od upadku komunizmu nie spotkała się z tak wściekłym oporem, i krajowym, i zagranicznym. Nawet po przyjęciu ustaw próbowano tak zastraszyć środowisko sędziowskie, by nie udało się skompletować nowej Krajowej Rady Sądownictwa – najważniejszego organu całego systemu, decydującego o awansach i karierach. To reforma sądownictwa dała Brukseli pretekst do uruchomienia art. 7 traktatów, mogącego prowadzić do sankcji.

Na szczęście, ta perspektywa nieco się oddala. Ofensywa argumentów podjęta przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego opłaciła się. Krok po kroku rośnie zrozumienie dla działań rządu w Warszawie. Bardzo pomogła publikacja „białej księgi” reformy, zawierająca rys historyczny, opis patologii oraz analogie z rozwiązaniami innych państw unijnych. Warszawa pokazuje, że nie obawia się rozmowy, że niczego nie skrywa, że tu nie chodzi o jakieś brudne sztuczki. Dodatkowo poparcie Polski w czasie ewentualnego głosowania w sprawie „siódemki” zadeklarowały – obok Węgier – Litwa, Łotwa, Estonia. Toczą się także rozmowy z Czechami, Rumunią, Bułgarią i Maltą. Być może uda się zebrać owe sześć głosów niezbędnych do zablokowania procedury już na pierwszym etapie. Wiele krajów obawia się niebezpiecznego precedensu, który za rogiem zaszkodzi im samym. To wszystko sprawia, że również Komisja Europejska stała się dużo bardziej elastyczna. Dziś jesteśmy w fazie zakulisowych negocjacji dotyczących konkretów, szczegółów, a napięcie ideologiczne schodzi na dalszy plan.

Miejmy nadzieję, że również w sprawie niedziel wolnych od handlu emocje opadną już na zawsze i zdołamy ocalić cudowną wyjątkowość tego dnia.

Idziemy nr 11 (649), 18 marca 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły