17 października
środa
Wiktora, Marity, Ignacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co się liczy?

Ocena: 4.4
1391

Sejm przyjął specustawę o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Nowy port lotniczo- kolejowy ma powstać w gminie Baranów między Łodzią a Warszawą i być jednym z największych w Europie. Już po pierwszym etapie budowy ma obsługiwać do 45 mln pasażerów rocznie, a docelowo nawet 100 mln.

Przeniesienie lotniska poza obręb Warszawy jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, z analizami wykonanymi przez niezależne firmy i ze światowymi tendencjami. Nigdzie w Europie olbrzymie lotniska nie funkcjonują blisko osiedli zamieszkanych przez setki tysięcy ludzi, dla których huk startujących i lądujących samolotów jest nie do wytrzymania. Tylko w Warszawie jest do tej pory inaczej. A z warszawskiego Okęcia korzysta coraz więcej pasażerów. Tylko w ubiegłym roku ich liczba wzrosła w stosunku do 2016 r. o 22 proc.

Za dziesięć lat na Okęciu lądować mają jedynie czartery, samoloty wojskowe i transportowe. To wszystko nie podoba się kandydatowi PO na prezydenta Warszawy, Rafałowi Trzaskowskiemu, który już zapowiada blokadę inwestycji. – Nie może być tak, że PiS nie dba o interesy mieszkańców Warszawy i gmin ościennych, a dokładnie do tego doprowadzą plany PiS, żeby budować lotnisko gdzieś w szczerym polu – mówi. Jakby zapominał, że plany budowy nowego lotniska pojawiały się także za rządów PO-PSL! Ówczesny minister Cezary Grabarczyk podawał nawet konkretny termin rozpoczęcia tej inwestycji: rok 2013.

Ci, którzy namawiali: „Nie róbmy polityki, budujmy mosty”, po latach upolitycznili wszystko! Nie przemawiają do nich argumenty ekonomiczne ani nawet te związane z bezpieczeństwem kraju. Bo to, że CPK będzie miał kluczowe znaczenie także dla naszego bezpieczeństwa, umożliwiając szybki przerzut wojsk z Zachodu, potwierdza były dowódca wojsk amerykańskich w Europie gen. Ben Hodges. Urzeczywistnienie tego pomysłu pomogłoby wojskom NATO poruszać się u nas tak szybko, jak szybko przemieszczają się siły Federacji Rosyjskiej.

Upartyjnienie i włączenie wszystkiego do bieżącej kampanii widać także w sejmie, gdzie od niemal miesiąca protestują – w słusznej sprawie – opiekunowie osób niepełnosprawnych. Minister Elżbieta Rafalska zapewnia, że rząd chciałby zrobić wszystko, aby pomóc protestującym, stąd szybko przegłosowane odpowiednie ustawy w parlamencie. Ale to wciąż za mało dla polityków opozycji, stojących za rodzinami niepełnosprawnych. Dla tych samych polityków, którzy podczas takiego samego protestu w 2014 r. mówili coś zupełnie innego! Celnie opisał to zajmujący się na co dzień osobami niepełnosprawnymi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: „Przychodzą tam politycy, żeby załatwić swoje interesy, sfotografować się z niepełnosprawnymi, zapłakać razem z nimi, ale cztery lata temu tego nie robili”.

W obu sprawach nie liczy się współczucie, prawda, ekonomia ani bezpieczeństwo, tylko brutalna rywalizacja partyjna o wyniki w sondażach. Wszystkie strony partyjnego sporu mają tu swoje grzechy. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tak to powinno wyglądać.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI