20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Casus Irlandii

Ocena: 4.9
1359

Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie trudno uznać za udane. Było, minęło… Ordynariusz Berlina abp Heiner Koch stwierdził, że zabrakło wyrazistego przesłania końcowego. „Nie widziałem żadnego centralnego aspektu, z którym moglibyśmy pojechać do domów” – podkreślił. I dodał: „Co wieczór była wielka Eucharystia, podczas której nie było dzieci, żadnego chóru, żadnej katechezy dla rodzin. Nie rozumiem też, dlaczego znów nie udało się poruszyć tematów takich jak eutanazja czy opieka nad osobami starszymi, przecież to są ważne dla rodzin tematy”.

Mnie zabrakło elementów bardziej zasadniczych. W dzisiejszym świecie, kiedy nie tylko słabnie rodzina, ale nawet znaczenie samych słów „małżeństwo” i „rodzina” jest przekręcane i deformowane, potrzeba wyrazistej, jednoznacznej mowy. Takiej, jaką znajdujemy w Biblii: „Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, (…) stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Tę biblijną antropologię zgrabnie wyraża tekst jednej z piosenek zespołu Arka Noego: „Sanki są w zimie, rower jest w lato. Mama to nie jest to samo, co tato”. W Dublinie nie tylko nie przypomniano dobitnie tych fundamentalnych, ale dziś przez wielu odrzucanych prawd, ale próbowano przemycać ideologię homoseksualną. Konferencja amerykańskiego jezuity Jamesa Martina, który mówił o potrzebie otwarcia się parafii na lesbijki, gejów, biseksualistów i transseksualistów, była tego smutnym przykładem. Bo nie chodziło mu po prostu o otwarcie się na każdego człowieka, aby głosić mu prawdę Ewangelii, ale o przyjęcie różnych elementów ideologii LGBT.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 36 (674), 9 września 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 22 września 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI