21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Brzemię wojny

Ocena: 0
2026

Pierwsze skojarzenie, które budzi Irlandia Północna, to zamachy IRA, krwawe odwety lojalistów i podziemna wojna trwająca przez trzydzieści lat, aż do Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 roku. Potem Irlandia Północna zeszła stopniowo z pierwszych stron gazet. Niedawno wydany „Belfast. 99 ścian pokoju” Aleksandry Łojek to bardziej przygnębiająca niż wstrząsająca książka o codzienności zamrożonego, ale ciągle tlącego się konfliktu.

Autorka nie ukrywa charakteru brytyjskich rządów w Irlandii Północnej. Potwierdza podstawowe prawdy. Każda wojna jest brudna, a przymusu śledczego w operacjach policyjnych nie uniknęły nie tylko Chile czy Argentyna, ale też wszystkie demokratyczne – rządzone przez centroprawice czy centrolewice – państwa, które musiały prowadzić wojnę z terroryzmem. 

Antykomunistyczne rządy wojskowe czy Francja prowadząca „kolonialistyczną” wojnę w Algierii odróżniają się tylko tym, że miały czelność stanąć w poprzek dążeń rewolucji. Jednak tragiczny kontekst i jego skutki pozostają zawsze takie same. „W Irlandii Północnej – pisze autorka „Belfastu” – wprowadzono pięć dozwolonych technik śledczych (przymusowe stanie, zakrywanie głowy kapturem, pozbawianie snu, głodzenie i poddawanie tak zwanemu białemu hałasowi), których stosowanie potępił w 1978 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka (…) podczas torturowania więźniów (na przykład przy użyciu prądu) obecni byli lekarze więzienni”. I dalej, w tym kontekście: „Poza pięcioma technikami RUC rutynowo biła aresztowanych, bywało, że stosowała tak zwany telefon (czyli jednoczesne uderzenie w oboje uszu, wywołujące nie tylko ból, ale i szok), rażenie prądem i inne «środki przymusu». Oskarża się ją o nieprzestrzeganie procedur, współpracę z organizacjami paramilitarnymi. To czarna karta współczesnej Wielkiej Brytanii”.

Porozumienie Wielkopiątkowe zamknęło tę kartę. Nie dało Irlandii jedności, ale zrealizowało przynajmniej to, co było przedmiotem irlandzkiej polityki przez niemal całą drugą połowę XIX wieku: rządy krajowe. „Home rule – Rome rule” mówili wtedy unioniści, „samorząd to katorząd”. Republika Irlandzka zawsze upominała się o prawo do jedności narodowej. De Valera mówił o tym na forum ONZ. A Wielka Brytania powtarzała w kółko formułkę godną kazania w fundamentalistycznym zborze: większość mieszkańców Irlandii Północnej chce pozostać w Zjednoczonym Królestwie i to przesądza sprawę.

Aleksandra Łojek pokazuje wąską krawędź nad moralną przepaścią. Czym innym jest podtrzymywanie praw politycznych, co na przykład Niemcom przyniosło w końcu jedność. Czym innym jednak podgrzewanie beznadziejnej nienawiści. Jean Jaurès mówił, że biedni nie mają nic prócz Ojczyzny. „Konflikt między republikanami a protestantami” w Irlandii, pisze Łojek, „toczył się głównie w dzielnicach klasy pracującej (…) I tam pozostał – i on sam, i jego skutki”. Jean Jaurès był socjalistą i brakło mu perspektywy duchowej. Biedni mają jeszcze sumienia i dla żadnej sprawy nie wolno ich odzierać jeszcze i z tego.

Marek Jurek
Idziemy nr 44 (527), 1 listopada 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter