28 września
poniedziałek
Waclawa, Tymona, Marka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bronić czy nie bronić Boga?

Ocena: 1.20417
1060

„Bóg nie potrzebuje być przez nikogo broniony i nie chce, aby Jego imię było używane do terroryzowania ludzi. Proszę wszystkich o zaprzestanie używania religii w celu budzenia nienawiści, przemocy, ekstremizmu i ślepego fanatyzmu” – ten tweet papieża Franciszka lewicowo-liberalne media wykorzystały, by – jak to najczęściej robią z wypowiedziami papieża – przyłożyć katolikom. No cóż! Dla tego rodzaju środowisk delikatny protest przeciwko ubieraniu figury Jezusa w LGBT-owskie szmatki już jest strasznym terroryzowaniem. Zelżą, oplują, sprofanują, a nawet pobiją, a jak ktoś zauważy, że to złe, niezgodne z prawem, to rozdzierają szaty, by pokazać, jak bardzo są prześladowani. Mentalność rozwydrzonego dzieciaka, który kopnie inne dziecko i leci do mamy ze skargą, że „tamten mnie pobił”.

Bóg jest wszechmocny i jako taki nie potrzebuje pomocy. Ale przecież nikt nie twierdzi, że Bogu trzeba pomóc, bo sam nie wie, co i jak zrobić. To człowiek potrzebuje Boga, by żyć i być szczęśliwym, a nie odwrotnie. Jest zatem oczywiste, że wszelka „obrona Boga” oznacza obronę człowieka poprzez obronę prawdy o Bogu Stwórcy i Zbawicielu. Przypominają się słowa Jana Pawła II o obronie krzyża, wypowiedziane w Zakopanem 1997 roku: „Nie wstydźcie się krzyża. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie”. W tej wypowiedzi słowo „krzyż” moglibyśmy zastąpić słowem „Bóg”…

Bóg nie potrzebuje pomocy człowieka, ale cała historia zbawienia pokazuje nam, że nie chce nas zbawiać bez nas. Innymi słowy chce, abyśmy Mu „pomagali”. Bóg wybrał sobie naród, posyłał proroków, by przemawiali w Jego imieniu, wybrał sobie Maryję, by stać się człowiekiem. Wcielony Syn Boży powołał apostołów i założył swój Kościół. A Jego „ostatnie polecenie” było następujące: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19–20). Ów misyjny nakaz pokazuje nam, na czym ma polegać „pomaganie Bogu”.

Niestety, nie brakowało w historii – do czego odnosi się w zacytowanej wypowiedzi Franciszek – nadużywania imienia Boga, w tym używania nieusprawiedliwionej przemocy w Jego imię. Wiek XX był jednak świadkiem masowej przemocy nie w imię Boga, ale przeciwko Jego imieniu. Jan Paweł II mówił o ideologiach zła: nazizmie i komunizmie. W swych korzeniach były one antychrześcijańskie. Dramatycznym tego dowodem są zburzone świątynie oraz zamordowani księża i osoby duchowne. Dzisiaj mamy rozpowszechnione ideologie neomarksistowskie, liberalno-lewicowe, które w diabelski sposób negują porządek stworzenia, ubierając to w przewrotną retorykę zupełnie arbitralnie formułowanych praw człowieka.

Wiara w Boga nie może być używana do szerzenia nienawiści i przemocy, o czym słusznie przypomina Franciszek. Warto jednak wskazać, kto dziś używa w ten sposób religii, a kto jest tego ofiarą. Otóż największą grupą prześladowaną na tle religijnym są chrześcijanie. Nie brakuje profesjonalnych opracowań, które w liczbach pokazują, że w ostatnich latach ataki na chrześcijan i chrześcijańskie miejsca kultu znacznie się nasiliły. Agresorami są najczęściej muzułmanie. I nie ma sensu twierdzić, że nie są to „prawdziwi muzułmanie”. Chrystofobicznej agresji dopuszczają się też coraz częściej ludzie kierowani ideami neomarksistowskimi, w tym aktywiści LGBT. Tego rodzaju postawom trzeba się zdecydowanie przeciwstawiać.

Tymczasem próbuje się zapędzić chrześcijan do kąta twierdząc bałamutnie, że chrześcijanie mają kochać bliźniego, a zatem nie powinni się niczemu, ani nikomu sprzeciwiać, bo to sprzeczne z miłością. Otóż nie! Wystarczy popatrzeć na proroków, Jana Chrzciciela, samego Jezusa, apostołów, ojców Kościoła, świętych, by zobaczyć, że ewangeliczna miłość to nie pseudo-pokorne bycie ciepłą kluchą. Brońmy zatem Boga, to znaczy brońmy Jego obecności w naszych sercach, w rodzinach, w przestrzeni publicznej

Idziemy nr 37 (777), 13 września 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 września

Poniedziałek, XXVI Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Wacława, męczennika
Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Hi 1, 6-22; Ps 17, 1-3. 6-7; Łk 9, 46-50
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter