19 kwietnia
poniedziałek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bóg nie powiedział ostatniego słowa

Ocena: 4.6
564

Bóg nie powiedział ostatniego słowa w Twoim i moim życiu. W  trudnych momentach patrzę na ikonę Jezusa Ukrzyżowanego. Cierpienie nie jest końcem Bożej opowieści. Za ramion krzyża wyłania się światło, które symbolizuje zwycięstwo Miłości Ukrzyżowanej i Zmartwychwstałej.

Jest Ci dziś ciężko, ktoś Cię niedawno opuścił, zranił lub umarł? Nadal jednak oddychasz co jest dowodem, że Stwórca chce w swojej bezgranicznej Miłości podtrzymać Twoje życie. Ma dla Ciebie ważną misję do zrealizowania, której nie ma nikt inny. Tylko Tobie Bóg pozwoli ją poznać. Nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie, jesteś jedyną oryginalną produkcją Pana Boga. Stwórca kocha Cię z takim temperamentem jaki masz, wyglądem i zdolnościami. Nie daj sobie wmówić, że powinieneś być kimś innym. Bł. Carl Acutis szczególny patron młodzieży powiedział, że „wszyscy rodzimy się jako oryginały, ale wielu umiera jako kopie”.

Może jeszcze nie rozumiesz bolesnych okoliczności swojego życia. Św. Piotr też nie widział sensu działań Jezusa, wzbraniał się przed Jego bezgraniczną miłością widząc gest umycia nóg zarezerwowany dla niewolników. W sercu mógł sobie myśleć Panie nie kochaj tak! nie upokarzaj się! Jezus mu jednak odpowiada «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział» (J 13,7). Pierwszy papież wkrótce straci swoją pewność i samowystarczalność. Stanie się w Wielki Piątek zalękniony i słaby, aby zrozumieć ostatecznie, ze to nie On zbawi Chrystusa, ale to Jezus zbawi Jego. Pozna swoje ograniczenia to, że bez Boga nie może nic sam z siebie uczynić. Jezus miał cierpliwość wobec św. Piotra ucząc go miłości ofiarnej, ma wobec mnie i Ciebie. Ludzka miłość często jest niecierpliwa, ale Boża czeka, aż zostanie przyjęta, zrozumiana oraz pokochana.

Św. Łukasz Ewangelista na stronach Dziejów Apostolskich ukazał niezwykłą transformację jakiej dokonał Bóg w pierwszym papieżu. Pisze, że św. Piotr wchodząc do świątyni ze św. Janem miał tak silną wiarę w Chrystusa, że w imię Jezusa uzdrowił chromego. «Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!» (Dz 3,6).

W dzisiejszych rozważaniach Męki Pańskiej warto zatrzymać się też nad postacią Dobrego Łotra. Spośród Ewangelistów tylko św. Łukasz opisuje scenę jego nawrócenia. Niejednokrotnie spotyka się ludzi po których nie spodziewa się nic dobrego. Przykład Dobrego Łotra wręcz krzyczy, nie sądź, ponieważ nie wiesz, co Boże miłosierdzie może zdziałać w każdym człowieku. Wydaje się, że jakaś sprawa jest już przegrana, nie raz konsekwencje grzechów z przeszłości pozostawiają bolesny ślad. Myślisz jestem przybity moim życiem, szukałem wszędzie pomocy, ale nikt nie jest w stanie zaradzić temu co przeżywam.

W takiej sytuacji był także Dobry Łotr, który jednak w swojej bezsilności i grzeszności, wołał Jezusie wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa. Tym prostym, ale jakże głębokim wezwaniem porusza serce Boga uznając swój grzech oraz wyznając wiarę w życie wieczne, czyniąc akt żalu doskonałego. Jezus mówi krótkie zdanie, które chciałby kiedyś usłyszeć każdy: „Zapewniam Cię: Dzisiaj ze mną będziesz w raju”(Łk 23,43).

Św. Dobry Łotr zdążył u schyłku rozpoznać miłość Boga i odpowiedzieć na Nią. Po tym wszystkim co zrobił Bóg się od niego nie dystansuje. Nie mówi wiesz kocham Cię, ale nie chcę być z Tobą w raju, znając Twoje wcześniejsze życie. Jezus pragnie, aby ten po ludzku przegrany człowiek mógł radować się Jego miłością na wieki. Prorok Izajasz napisze „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,  ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15). Zabraknie nam życia, aby zgłębiać tajemnice Bożej miłości, która przekracza to wszystko co jesteśmy w stanie o Chrystusie powiedzieć.

Pamiętam jak po studiach trafiłem do Urzędu Pracy na staż, myślałem wtedy po co to wszystko? Te wszystkie lata nauki, skoro znalazłem się tutaj. Zapewne będę musiał wykonywać do końca życia prace, której nie chce. Już nie zostanę dziennikarzem. Pracowałem w Świetlicy z osobami bezrobotnymi, a w pomieszczeniu śmierdziało potem i przetrawionym alkoholem. Szczególnie zapamiętałem bezrobotnego o imieniu Andrzej. Często awanturował się, gdy zwracałem mu uwagę, że z internetu mogą korzystać tylko osoby, które szukają pracy. On natomiast przeglądał wyniki meczów piłkarskich i obstawiał zakłady bukmacherskie. Po pewnym czasie polubiłem go, nawet zacząłem z nim rozmawiać o piłce nożnej. Andrzej zaczął przynosić mi co tydzień kolejny numer tygodnika Idziemy.

Pamiętam, że w środku podkreślał mi długopisem artykuły, która Jego zdaniem były najciekawsze. Po jakimś czasie szefowa przeniosła mnie na inne stanowisku. Do dziś pozostało mi w pamięci, jak bardzo poruszyło mnie to, że Andrzej przyniósł mi tygodnik do nowego stanowiska pracy. Wędrując ul.Grochowską do pracy, czy mogłem przypuszczać, że za kilka lat będę pracował w Idziemy? Wtedy wydawało się mi to czymś nierealnym. Bóg poprzez to doświadczenie powiedział mi, że nie ma takiej przestrzeni, gdzie nie byłby obecny i nie mógłby działać z mocą.

patryk@idziemy.com.pl

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 kwietnia

Poniedziałek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 22-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter