7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Będzie dogrywka

Ocena: 5
563

Według najnowszego, październikowego sondażu CBOS, Polacy już tradycyjnie najbardziej ufają prezydentowi Andrzejowi Dudzie (65 proc. ocen pozytywnych, tylko 21 proc. negatywnych). Dalsze miejsca zajmują: premier Morawiecki (57 proc. ufających), Jarosław Kaczyński (45 proc.), Zbigniew Ziobro (43 proc.) oraz Mariusz Błaszczak (40 proc.) – czyli politycy obozu rządzącego. Szósty jest Paweł Kukiz (35 proc. ufających), polityk także niewywodzący się z obozu III RP. To pokazuje, że choć wybory z 13 października przyniosły PiS poczucie pewnego niedosytu, to jednak nie można mówić o jakimś przełomie w postawach Polaków. Gdyby nie błędy w toku kampanii – a mam tu na myśli przede wszystkim zapowiedź szybkiego podnoszenia płacy minimalnej, co przestraszyło część małych przedsiębiorców – wynik mógłby być znacznie lepszy.

Polityka jest trudną sztuką: z badań, którymi dysponował sztab PiS, wynikało, że propozycje dotyczące zarobków, mające nie tylko przekonać wyborców, ale także skłonić firmy do inwestowania w nowoczesne technologie, cieszą się poparciem 70 proc. badanych. Zlekceważono jednak fakt, że środowiska wyrażające sprzeciw traktują tę sprawę bardzo poważnie, a nawet że widzą w niej zagrożenie dla swojej przyszłości. To pokazuje, że programy socjalne przestają być tak skutecznym wehikułem budowania poparcia, jakim były w ostatnich latach. Będą wciąż ważne, ale PiS rozgląda się już za innym wiatrem. Także dlatego, że spodziewane spowolnienie gospodarcze ograniczy możliwości finansowe państwa.

Wróćmy jednak do sondażu zaufania CBOS, bo na pozycjach siódmej i ósmej znajdujemy tam polityków, którzy już niedługo mogą odegrać pierwszoplanowe role w naszej polityce. Mowa o liderze PSL Władysławie Kosiniaku-Kamyszu, cieszącym się zaufaniem 34 proc. badanych (nieufność – 21 proc, obojętność – 17 proc., nieznajomość – 22 proc.), oraz o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, polityku PO, której ufa również 34 proc. (nieufność – 23 proc., obojętność – 16 proc., nieznajomość – 22 proc.). Wyniki Kosiniaka-Kamysza i Kidawy-Błońskiej są więc niemal identyczne. To z pewnością utrudnia zadanie strategom opozycji, którzy muszą podjąć decyzję, kto z tych dwojga powalczy o prezydenturę w drugiej turze. Czasu jest niewiele, najdalej do późnej jesieni. Pięć lat temu Jarosław Kaczyński ogłosił nazwisko Andrzeja Dudy 11 listopada, i był to już ostatni dzwonek.

Teoretycznie opozycja powinna wybrać lidera PSL. W Polsce nie można bowiem wygrać wyborów powszechnych bez głosów mieszkańców wsi i małych miasteczek, a spośród polityków opozycji tylko Kosiniak-Kamysz może do nich dotrzeć. W drugiej turze będzie to sprawa absolutnie kluczowa. Kosiniak-Kamysz pokazał też, że umie ciężko pracować, szybko się uczy, koryguje własne błędy. Jest też względnie mało splamiony totalnym sposobem uprawiania polityki w ostatnim czteroleciu. Właściwie jest z nim tylko jeden problem: nie reprezentuje PO, ale ludowców. A wszyscy już wiedzą, że jeśli partia nie chce wpaść w korkociąg śmierci, to musi wystawić własnego kandydata. Jeśli zaś PO kogoś wystawi, to z dużym prawdopodobieństwem przejdzie on do drugiej tury. Bo Platforma wciąż jest bardzo silna – zasobami, pieniędzmi, kadrami.

Wiemy, że Donald Tusk nie wystartuje – będzie szefem Europejskiej Partii Ludowej. I choć nie zamyka mu to żadnej z dróg, to do maja nie rzuci nowej pracy – byłoby to jednak groteskowe. I od dawna stawia on na Kosiniaka-Kamysza. Choćby dlatego Grzegorz Schetyna wybierze inną opcję, czyli Kidawę-Błońską. Ona także ma zalety, bo może sięgnąć po głosy kobiet, przeciętnie wyraźnie życzliwszych opozycji niż ogół mężczyzn. Kidawa-Błońska jest jednak politykiem wciąż mało wyrobionym; wielu komentatorów zwraca uwagę na jej kiepskie umiejętności oratorskie. Nie ma również wiele charyzmy. Nie zdołała przyciągnąć do Platformy właściwie żadnych wyborców – po jej wejściu do gry partia dostała tyle, ile miała wcześniej w sondażach.

Przed opozycją trudne decyzje. Ważne również dla PiS. Wybory parlamentarne nie przyniosły rozstrzygnięcia, i to bój o pałac prezydencki będzie decydującą dogrywką. Jeśli wygra Andrzej Duda, marzenie III RP o wielkiej zemście ziści się najwcześniej za kolejne pięć lat. Jeśli Andrzej Duda przegra, rząd PiS będzie miał wielkie problemy z dotrwaniem do końca kadencji.

 

Idziemy nr 44 (733), 3 listopada 2019 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -