5 grudnia
poniedziałek
Sabiny, Krystyny, Edyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Atomowe decyzje

Ocena: 3.46667
664

Decyzja o wyborze firm i państw, które zbudują u nas elektrownie atomowe, znacznie wykracza poza kwestie techniczne i finansowe. Dotyczy tego, z kim zwiążemy się na najbliższe sto lat w kluczowej, a jednocześnie delikatnej sferze bezpieczeństwa energetycznego.

Dlaczego akurat sto lat? Bo budowa reaktorów trwa dziesięć lat, ich eksploatacja – sześćdziesiąt, a wygaszanie i rozbiórka – kolejne trzydzieści. W miejsce siłowni wyeksploatowanych trzeba „w biegu” budować kolejne, najlepiej tuż obok.

W tej sprawie jesteśmy spóźnieni. Te decyzje powinny zapaść dużo wcześniej, a dziś powinniśmy już kończyć przynajmniej dwa, trzy reaktory. Od kiedy wiadomo, że nie obronimy węgla – i to nie tylko dlatego, że klimatyzm stał się substytutem religii, ale również z tego powodu, że rosną aspiracje społeczne w sferze czystego powietrza, stało się jasne, że musimy postawić albo na gaz, albo na atom. W polskich warunkach gaz nie może być podstawą tzw. miksu energetycznego, ponieważ albo uzależniałoby nas to od Rosji, albo byłoby zbyt drogie. Zostaje energetyka atomowa. Formalnie wiemy o trzech elektrowniach (w Choczewie na Pomorzu, w Pątnowie oraz prawdopodobnie w Bełchatowie) i dziewięciu reaktorach, ale jest pewne, że rząd chce powiększyć tę liczbę. Jak bardzo? Skoro w Korei Południowej działają 24 reaktory, to w Polsce nie zawadziłoby mieć kilkanaście. Tym bardziej że każdy kolejny jest tańszy.

Domykane właśnie negocjacje mają szersze tło. Na Pomorzu, w Choczewie, powstanie elektrownia amerykańska, którą zbuduje firma Westinghouse. Wybór oczywisty: z USA kupujemy broń, korzystamy ze wsparcia wojskowego i politycznego, i tak naprawdę nie mogliśmy tej oferty zignorować. Zdołaliśmy jednak odrobinę „zaszachować” partnera, podejmując rozmowy z Koreańczykami, zakończone decyzją o budowie dodatkowej (bo wykraczającej poza plany) prywatno-państwowej elektrowni w Pątnowie koło Konina. Będzie to przedsięwzięcie formalnie biznesowe. ZE PAK Zygmunta Solorza dadzą lokalizację, o tyle cenną, że już wpiętą w system energetyczny i zaakceptowaną przez lokalną społeczność. Państwowa PGE da trochę kapitału i wsparcie państwa, bez którego taka inwestycja udać się nie może. Koreański gigant KHNP (Korean Hydro and Nuclear Power) zbuduje reaktory, a koreańskie banki dostarczą kapitału. To dziś kluczowe, bo jako kraj frontowy mamy bardzo utrudniony dostęp do pieniędzy. Co ważne, Korea także sprzedaje nam broń. Seul jest również – tak jak Warszawa – sojusznikiem USA.

W sumie dwiema pierwszwymi decyzjami cementujemy dwa ważne sojusze z państwami, z którymi wiele nas łączy i z którymi nie mamy sprzecznych interesów. Zdaniem wicepremiera Jacka Sasina, który w zeszłym tygodniu w Seulu podpisał umowy, Koreańczycy, dziś trzykrotnie od nas bogatsi, widzą w nas bramę do Europy. Chcą wejść mocniej w różne obszary naszego rynku, i traktują nas poważnie.

W zasadzie bez odpowiedzi pozostaje jedno, zasadnicze pytanie: co z Francją i jej propozycją? Miejsce jest. Opozycja uważa, że nie powinniśmy odrzucać oferty państwa unijnego, że to sprzeczne z naszymi interesami. Czy jednak leży w naszym interesie, by wiązać się na cały wiek z krajem, który prowadził politykę bliskich relacji z Rosją i nie stanął na wysokości zadania po ataku Putina na Ukrainę? Wreszcie, czy powinniśmy dawać lukratywne kontrakty państwu, które żyruje unijny atak na należne nam fundusze? Oznaczałoby to, że nagradzamy tych, którzy nas biją. Na to nas po prostu nie stać. Ale drzwi nie są oczywiście zamknięte. Jeśli Paryż wyrazi gotowość skorygowania swojej polityki w obszarze relacji unijnych, wszystko jest możliwe. Pozostało jeszcze trochę czasu, ponieważ wybór trzeciej lokalizacji elektrowni atomowej ma nastąpić w ciągu paru miesięcy.

Przy okazji negocjacji „atomowych” premier Sasin złożył ważną deklarację: będziemy bronili węgla. „Nie wycofujemy się z daty końcowej, z roku 2049, ale ta krzywa, która miała charakter stale spadający, będzie spłaszczona. Do czasu uruchomienia pierwszych bloków jądrowych żadna kopalnia nie może zostać zamknięta”. To bardzo ważna deklaracja. Wbrew twierdzeniom opozycji energia z wiatraków i paneli słonecznych nie może być podstawą naszej energetyki; są to zbyt niestabilne źródła. Do czasu atomu więc „czarne złoto” wciąż będzie w grze.

Ale procesowi budowy polskiej energetyki jądrowej trzeba uważnie się przyglądać. Nie chodzi tylko o to, by produkować energię. Musi to być energia tania, która da nam przewagę konkurencyjną. Trzeba bronić się przed scenariuszem, w którym prąd będzie, ale drogi, a udziałowcy elektrowni wywiozą miliardy dywidendy do swoich macierzystych państw.

Idziemy nr 47/2022

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 5 grudnia

Poniedziałek, II tydzień Adwentu - dzień powszedni
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Łk 5,17-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter