17 listopada
sobota
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ale się nam wydarzyło!

Ocena: 0
584

Ostatnie dni można sprowadzić do tych słów Jana Pawła II, które wypowiedział 11 czerwca 1999 r. w polskim parlamencie. Chyba nie będzie złamaniem ciszy wyborczej, jeśli – w kontekście nadchodzących wyborów - przypomnę, co wówczas nam przekazał: „gdy troska o ochronę godności człowieka jest zasadą wiodącą, z której czerpiemy inspirację, i gdy wspólne dobro stanowi najważniejszy cel dążeń, zostają położone mocne i trwałe fundamenty pod budowę pokoju. Kiedy natomiast prawa człowieka są lekceważone lub deptane i gdy wbrew zasadom sprawiedliwości interesy partykularne stawia się wyżej niż dobro wspólne, wówczas zasiane zostaje ziarno nieuchronnej destabilizacji, buntu i przemocy”.

To on, „obchodzący” w tych dniach 40. rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową, jest teraz ich głównym bohaterem. Ale bohaterów jest więcej, i nie da się ukryć, że każdy ma coś wspólnego z Janem Pawłem II. W ostatnią niedzielę kanonizowany został papież Paweł VI. W jego najsłynniejszą i najważniejszą encyklikę „Humanae Vitae. O zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego” z 1968 r. swój wkład miał kard. Karol Wojtyła. Aż 60 proc. dokumentu stanowią materiały przedstawione przez jego komisję.

Paweł VI od zawsze czuł osamotnienie – przygniatała go odpowiedzialność pontyfikatu, ale po atakach na „Humanae Vitae” była to realna samotność odrzucanego nawet przez własne środowiska orędownika cywilizacji życia. Nie pomogły naciski kard. Wojtyły, by papież bronił przesłania encykliki.

Kiedy myślimy o Wojtyle, w głowie pojawia się triada: Wojtyła, Wyszyński, Popiełuszko. W tym roku mija 70 lat od czasu, gdy Stefan Wyszyński niespodziewanie został mianowany arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim oraz prymasem Polski. Także październik był w jego życiorysie miesiącem znamiennym. Nie tylko dlatego, że to miesiąc różańcowy, a on Matce Bożej był szczególnie oddany. I to może właśnie dlatego ten miesiąc władze komunistyczne perfidnie wybierały na przewożenie go z jednego miejsca uwięzienia w inne?

W najbliższy piątek po raz pierwszy mamy obchodzić Narodowy Dzień Duchownych Niezłomnych. Data jest nieprzypadkowa – to dzień śmierci bł. Jerzego Popiełuszki. Jego przykład pokazał, że można zakazać wiary, pozamykać kościoły, prześladować kapłanów, ale ostatecznie Prawda zwycięży. To krew męczenników jest zasiewem nowych nawróceń i jeszcze gorliwszej wiary u wiernych. Pokazują to przykłady misjonarzy, którzy często z narażeniem życia niosą pomoc i krzewią wiarę na peryferiach świata, o czym pięknie mówi w wywiadzie dla tygodnika „Idziemy” bp Jerzy Mazur, wieloletni misjonarz. Bo w kolejną niedzielę rozpoczynamy „Tydzień Misyjny”.

Takich Niezłomnych i misjonarzy mamy wśród nas. Na tle ataków na Kościół ich postawa wybija się tym wyraźniej, im wyraźniej odstaje od przedmiotu ataków. Kiedy jechałam ostatnio przez miasto, mignął mi plakat, z którego spoglądali na mnie: kard. Wyszyński, bł. Popiełuszko i św. Jan Paweł II. Spokojnie mógłby do nich dołączyć Paweł VI oraz wszyscy duchowni niezłomni – wszyscy byli atakowani i mniej lub bardziej osamotnieni, a mimo to - niezwyciężeni.

Plakat podpisany był jednym słowem: „Kler”. Taki kler znamy nie tylko z historii. W tygodniku „Idziemy” publikujemy sylwetki duchownych, którzy wywarli szczególny wpływ na piszących je. Wystarczy się rozejrzeć, by wokół znaleźć księży, którzy bezkompromisowo bronią Prawdy, są obrońcami życia, pomagają wiernym dążyć do świętości – nie przez „szpachlowanie” ich grzechów

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -