19 kwietnia
poniedziałek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Kościółkowatość" katofobów

Ocena: 3.8
1432

W różnych rozważaniach teologicznych rozróżnia się niekiedy trzy perspektywy: teocentryczną, chrystocentryczną i eklezjocentryczną.

Brzmi to może nazbyt „uczenie”, ale sprawa jest prosta. Chodzi o to, że w centrum refleksji możemy postawić Boga w sensie ogólnym, Jezusa Chrystusa albo Kościół. Dochodzę do wniosku, że często niewierzący, a szczególnie ci, którzy mają awersję do Kościoła, paradoksalnie są eklezjocentryczni, i to w najgorszym znaczeniu tego słowa. Ograniczają się do Kościoła widzialnego, który postrzegają w kategoriach czysto ziemskich, bez żadnego odniesienia do Boga czy też do Chrystusa, w których przecież nie wierzą. Przy czym ich widzenie „widzialnego” też jest bardzo ograniczone; niekiedy okrojone do tego, co mówią o Kościele ich ulubione media, i do mglistych wspomnień z dzieciństwa. Tak! Katofobiczni niewierzący są na swój sposób „kościółkowaci”. Ta „kościółkowatość” polega na byciu przywiązanym do kilku tyleż negatywnych, co infantylnych, starych i nowych stereotypów o Kościele. Takich ludzi spotykam na forach społecznościowych.

Kościółkowaty katofob jest niezdolny chociażby do wzięcia pod uwagę, że ktoś może doświadczać obecności Boga, że może mieć osobistą relację z Jezusem. A skoro tak, to nie jest zdolny do szacunku wobec wierzących. Nie rozumie Kościoła, bo bez Chrystusa nie da się zrozumieć Kościoła. Jedyne, co mu przychodzi do głowy, to myśl, która zaraz staje się niezachwianym przekonaniem, że Kościół został stworzony przez księży, by dzierżyć władzę i zarabiać pieniądze. A wierni świeccy to ludzie ogłupieni, którzy dają się „czarnym” łupić, albo są z nimi w zmowie, by też się dorabiać. I tak 2 tys. lat złożonej historii Kościoła, która opiera się na Jezusie z Nazaretu i apostołach, na świętych mężczyznach i kobietach, katofob sprowadza do kasy i władzy. Kim byli i co robili tacy mężowie Boży jak Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński? Dlaczego wstąpili do seminarium? Wiadomo! Chcieli władzy nad ludźmi i pieniędzy. Dziś młodzi fani marszów Strajku Kobiet dorzucają do tych swoich wyobrażeń oczywiście pedofilię, której zło interesuje ich jednak jedynie wtedy, kiedy da się je wykorzystać do dołożenia księżom katolickim.

Katofoby skoncentrowane na swych stereotypach strasznego „kościółka” mimo wszystko nie czują się pewnie. Dlatego nieustannie szukają potwierdzeń, że ich plucie na Kościół jest słuszne. Jak kania dżdżu potrzebują wieści, że jakiś ksiądz popełnił zło. To ich utwierdza i uspokaja. Tak jakby zdrada Judasza, czyli jednego z Dwunastu, mogła w jakikolwiek sposób zachwiać orędziem o Jezusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, Głowie Kościoła. Tymczasem raz po raz jakiś internauta wrzuca mi link o takim czy innym złu związanym z ludźmi Kościoła. Wyobrażam sobie, że robi to z przekonaniem, że oto mnie „przygwoździł”. Trochę to żałosne! Apostołowie mieliby przestać głosić zbawienie w Chrystusie, bo Judasz zdradził, a potem się powiesił? „Kościółkowaci” wrogowie Kościoła szukają potwierdzeń w historii Kościoła. Tyle że traktują ją zupełnie ahistorycznie, bez zrozumienia kontekstu i proporcji. Wszystko po to, by po raz enty wypalić, że Kościół to organizacja przestępcza i jeszcze trochę, a zginie z powierzchni ziemi.

Ale cóż mogą mówić innego, skoro niedostępna jest im perspektywa chrystologiczna, albo przynajmniej teocentryczna? Tymczasem Kościół to Lud Boga Ojca, Ciało Mistyczne Chrystusa, Świątynia Ducha Świętego. Tak! W różnych miejscach i czasach jednostki i całe wspólnoty gubią się w zaprzaństwie i w grzechu. Tak było od początku. I będzie – niestety – do końca ziemskiej historii. Wystarczy poczytać Księgę Apokalipsy, a w niej listy do siedmiu Kościołów, w których nie brakuje mocnych napomnień: „Pamiętaj, skąd spadłeś. Nawróć się i postępuj, jak na początku” (Ap 2, 5); „Obyś był zimny albo gorący! Skoro jednak jesteś letni, a nie zimny, ani gorący, wypluję cię z moich ust” (Ap 3, 15-16). Pośród słabości wiemy jednak, że Bóg jest wierny swym obietnicom, a Jego miłosierdzie jest nieskończone, jeśli tylko zachcemy o nie poprosić. Nie spełni się „kościółkowe” czarnowidztwo. Bo Chrystusowy Kościół to nie „kościółkowatość”, ale to tajemnica Bożego działania w świecie, to wspólnota zbudowana na skale, której nie tylko katofobiczni komentatorzy, ale same bramy piekielne nie przemogą.

Idziemy nr 08 (799), 21 lutego 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 kwietnia

Poniedziałek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 22-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter