21 listopada
wtorek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wojna o rurę

Ocena: 4.8
656

Dla Rosji gaz jest jednym z najmocniejszych atutów w układach międzynarodowych. Rozbudowa gazociągu z Rosji do Niemiec, tzw. Nord Stream, uderzy przede wszystkim w Polskę i kraje bałtyckie, a także w Ukrainę. I dlatego polski rząd robi wszystko, by tej rozbudowie zapobiec

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

O problemach wynikających z budowy Nord Stream 2 mówiła podczas niedawnego posiedzenia Rady Europejskiej premier Beata Szydło. Nieoficjalnie wiadomo, że została bardzo zdecydowanie poparta przez prezydenta Litwy Dalię Grybauskaite, oraz że wsparł ją przewodniczący RE Donald Tusk. Polski sprzeciw wobec rosyjskiego gazociągu otrzymał też poparcie ze strony Łotwy, Danii, a nawet Austrii. Ale inne kraje, w tym Niemcy i Francja, wciąż są przychylne rosyjskim planom. Symboliczny jest fakt, że b. kanclerz Niemiec Gerhard Schröder został w ubiegłym roku szefem spółki Nord Stream 2 AG, mającej budować nowy rurociąg; wcześniej był w zarządzie Nord Stream AG. Kanclerz Angela Merkel przyznała podobno, że jest to projekt polityczny, ale zapowiedziała sprzeciw wobec propozycji rozpoczęcia rozmów przez Komisję Europejską z Moskwą. – Solidarność europejska została zakopana na dnie Bałtyku! – alarmują polscy eurodeputowani. Czy tak jest rzeczywiście, okaże się wkrótce.

 

Rosja uzależniona

Co prawda w Europie wydobywa się gaz, ale jest go za mało. Kraje UE importują około dwóch trzecich surowców energetycznych. Ważnym dostawcą jest właśnie Rosja. Z kolei dla Rosji gaz, obok ropy, jest głównym źródłem dochodów w ogóle. Gdyby nie sprzedaż surowców energetycznych, rosyjski budżet po prostu by się załamał.

Prawie połowa całego rosyjskiego eksportu to właśnie ropa i gaz. Podobny odsetek wynoszą wpływy budżetu centralnego z ich sprzedaży. Co prawda Moskwa ma bardzo ambitne plany, by to zmienić, ale jest to niesłychanie trudne. Nie sposób szybko przebudować gospodarki tak, by zaczęła produkować towary na eksport. W efekcie Rosja w ogromnym stopniu uzależniona jest od cen sprzedawanych surowców. Budżet ogromnego kraju, jakim jest Federacja Rosyjska, ustala się przy założeniu określonych cen sprzedawanego paliwa. Jeśli z jakiegokolwiek powodu ceny spadają, sytuacja staje się katastrofalna. Moskwa nie ma czym uzupełnić braków.

W 2014 r., gdy w efekcie rosyjskiej agresji na Ukrainę stosunki Rosji z Zachodem się pogorszyły, Moskwa podpisała porozumienie gazowe z Chinami. Przedstawiano je jako ogromny sukces: przez 30 lat Gazprom miał dostarczać Chinom 38 mld metrów sześciennych gazu rocznie, a cała umowa miała być warta 400 mld dolarów. Czyli niezależnie od handlu z Europą Rosja miała mieć stałe, zagwarantowane dochody. Ale rzeczywistość okazała się inna. To nie Pekinowi zależało na tym porozumieniu. Wynegocjowana cena gazu jest podobno niższa od ceny europejskiej. Poza tym gaz ma płynąć nowym rurociągiem Siła Syberii.
Jego budowa trwa, a Gazprom informuje, że terminarz jest nawet wyprzedzany. Ale długość gazociągu ma sięgać 3200 km, koszty są ogromne, a Chińczycy nie chcą dać przedpłaty za przyszłe dostawy. Siła Syberii ma ruszyć 20 grudnia 2019 r., i być może to nastąpi, czy jednak z korzyścią dla Rosji? Bardzo możliwe, że niska cena gazu nie pozwoli na zwrot kosztów budowy, a co najwyżej na skromne, lecz regularne wpływy do budżetu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły