16 lipca
poniedziałek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przedsiębiorcy z optymizmem

Ocena: 4.75
524

Przedsiębiorcy będą zatrudniać, dawać podwyżki i inwestować. To nie marzenie – to fakt!

fot. PAP/Marcin Bielecki

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) kolejny raz zapytał przedsiębiorców: jak w najbliższym czasie zmieni się koniunktura gospodarcza, czy planują zmiany w zatrudnieniu i zarobkach w najbliższym czasie i jakie są ich plany inwestycyjne. Odpowiedzi na wszystkie te pytania są optymistyczne. – Ogólny wskaźnik Busometru, czyli indeksu nastrojów gospodarczych w pierwszym półroczu 2017 r., poszybował w górę aż o 10 punktów w stosunku do tego samego okresu rok temu i wynosi 48,11 pkt (na 100) – mówi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP. Poszczególne jego komponenty wzrosły następująco: komponent koniunktury gospodarczej – z 33,2 do 47,8 pkt; komponent rynku pracy (zatrudnienie i zarobki) z 52,5 do 56,3; komponent inwestycji – z 38,4 do 41,3 pkt.

– Jedna trzecia przedsiębiorców uważa, że w najbliższym czasie koniunktura gospodarcza w kraju ulegnie poprawie, tyle samo sądzi, że się pogorszy, pozostała 1/3 nie prognozuje zmian. Trzydzieści procent małych i średnich przedsiębiorstw chce zatrudnić więcej pracowników, tyle samo chce dać podwyżki. – To już nie jest rynek pracodawcy, ale rynek pracownika – komentuje Cezary Kaźmierczak. – Oznacza to, że podwyżki będą wyższe i na większą skalę niż w zeszłym roku. Plany ich dotyczące to najlepszy dowód, że przedsiębiorcy wierzą w pozytywną zmianę w najbliższych miesiącach. To, że chcą zatrudnić więcej osób, pokazuje apetyt na rozwijanie biznesu, a nie nastawienie na redukcje i przetrwanie.

Inwestować z kolei chcą najbardziej średnie i duże firmy (53,3 pkt.), mniej mikro- i małych przedsiębiorstw. Co ciekawe, większą gotowość do inwestycji zauważyć można na wschodzie Polski.

Zeszłoroczne badania pokazywały, że w swoich nastrojach przedsiębiorcy zbliżyli się do dna. – Być może wynikało to z kakofonii głosów w rządzie, w którym każdy minister mówił co innego – tłumaczy Cezary Kaźmierczak. – Obecne odbicie to odreagowanie propagandy, która głosiła, że za rządów PiS krowy przestaną dawać mleko. Na podstawie dobrych danych makroekonomicznych, wreszcie własnego doświadczenia – biznesmeni zobaczyli, że nic złego się nie dzieje. Najlepiej widać to w Polsce południowej i wschodniej. Tu można mówić wręcz o entuzjazmie.

Rośnie apetyt na rozwijanie biznesu,
a nie nastawienie na redukcje i przetrwanie

– W Busometrze liczą się subiektywne odczucia badanych, a nie dane gospodarcze – mówi dr Tomasz Baran z Wydziału Psychologii UW, który badania przeprowadził i skomentował. – Badania przeprowadzono na próbie małych i średnich przedsiębiorstw, które stanowią 98,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce. Największy optymizm gospodarczy wykazuje sektor produkcyjny, nieco mniejszy – handel i usługi. Warto też zauważyć, że tak wysoki wskaźnik ogólny Busometru był w drugim półroczu 2014 r. Od tamtej pory postępował spadek nastrojów, którego kulminację obserwowaliśmy na przełomie 2016 i 2017 r. Myślę, że mogło być to związane z zawirowaniami wokół wciąż wtedy trwającego przejmowania władzy przez obecny rząd. Kompensacja, z jaką mamy teraz do czynienia, jest naturalną reakcją po okresie depresyjnym.

Co to wszystko oznacza dla nas: pracowników, podatników, obywateli? – Otwarcie trzech czy czterech fabryk, owszem, wygląda ładnie w telewizji, ale jeśli zacznie inwestować milion małych i średnich firm, to już poważna sprawa. Jeśli trend ujawniony w naszych badaniach się utrzyma, czyli to mrowisko gospodarcze ruszy do inwestowania, możemy myśleć o wzroście PKB nawet o 5 proc., co byłoby już wynikiem rewelacyjnym – mówi Cezary Kaźmierczak. – Oznacza to więcej pieniędzy w budżecie – wtedy rząd mniej będzie dociskał. Jeśli poprawa sytuacji pracownika okaże się stałym trendem, nastąpi wzrost konsumpcji, co oznacza wzrost dochodów państwa, a w konsekwencji – poprawę standardu życia obywateli.

– Z doniesień prasowych wywnioskować można, że rządzący zmierzają w kierunku uspokojenia nastrojów społecznych i postawienia na większy komfort konsumpcji Polaków – mówi dr Tomasz Baran, a Cezary Kaźmierczak dopowiada: – Wbrew pozorom, Polaków nie interesują zmiany w sądownictwie, ale, po pierwsze: poprawa opieki zdrowotnej, po drugie: zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, po trzecie: walka z korupcją. Oczekują, że to na tym rząd się skupi. A dobre nastroje i prognozy gospodarcze tylko mogą w tym pomóc.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI