20 czerwca
środa
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polska - kolonia bankowa

Ocena: 4.8
1326

Frankowicze liczą na zrozumienie ze strony premiera Mateusza Morawieckiego, który jako dyrektor banku przestrzegał przed kredytami walutowymi, a jako premier widzi sens pomagania polskim rodzinom, bo to dzięki nim pieniądze z powrotem trafiają do polskiej gospodarki.

 

Wina i odpowiedzialność

Wśród negatywnych skutków sztucznie napompowanych zadłużeń walutowych raport Kancelarii Prezydenta wymienia: rozpad rodziny, rozwody skutkujące alimentami, utratę zdrowia, rezygnację z dziecka, kłopoty natury psychicznej. – Aspekty ekonomiczne dotyczą nie tylko osób pokrzywdzonych, ale całego społeczeństwa – podkreśla Marek Rzewuski, wiceprezes Stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu”. Tracąc dochody z tytułu finansowego uczestnictwa w naprawianiu wspomnianych strat, państwo ma mniej na inne dobra.

Skoro za zaistniałą sytuację odpowiedzialne są trzy strony: państwo, bank i kredytobiorca, to dlaczego konsekwencje ponosi tylko ten ostatni? Kredytobiorcy coraz częściej dochodzą swoich praw – rok 2017 pod względem liczby i treści wydawanych orzeczeń sądowych należał do frankowiczów. Sądy zaczęły dostrzegać, że nieuczciwość postanowień umownych polega nie tylko na tym, że bank dowolnie ustalał kursy kupna i sprzedaży waluty, ale też, że sam mechanizm indeksacji był nieuczciwy. Były dwa rodzaje kursu – do przeliczania kredytu kurs kupna, do spłaty – kurs sprzedaży.

– Taka konstrukcja wystawiała kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko, jednocześnie zabezpieczając interesy banku – komentuje Marek Rzewuski. – Sądy uznawały też, że konstrukcja kredytu indeksowanego nie została dostatecznie klientowi wyjaśniona. W niektórych przypadkach nakazały skreślenie klauzul abuzywnych (niedozwolonych) z umów, a nawet stwierdzały nieważność tych umów.

Rok 2017 pod względem liczby i treści wydawanych orzeczeń sądowych
należał do frankowiczów.

Piotr Sułek ze Stowarzyszenia „Przywiązani do Polisy” uważa, że realna ochrona kredytobiorców powinna mieć bardziej konkretny kształt, niż tylko drukowanie raportów. – Rozwiązaniu problemu toksycznych produktów finansowych posłużyć mogą pozwy zbiorowe – mówi. – Idą one szybką ścieżką sądową i prowadzą do unieważnienia części umów kredytowych.

Gdyby posiadacze wszystkich lub większości kredytów walutowych poszli do sądu, powstałby problem na poziomie stabilności bankowej. Państwo nie może lekceważyć takiej sytuacji. – Roszczenia prawne przewyższają możliwości finansowe banków. Rynek nie chce nabywać aktywów kredytów walutowych; zachodnie banki, wycofując się z polskiego rynku, nie mogą ich zbyć – mówi Marek Rzewuski. Udało się to jednak włoskiemu bankowi UniCredito, który Polska kupiła razem z obciążeniami kredytowymi. Zamiast banku, konsekwencje umów kredytowych poniesie społeczeństwo.

 

W sądzie i w sejmie

Ekonomista prof. Witold Modzelewski przyznaje, że polskie prawo nie przewidywało zawierania kredytów walutowych, zalegalizowało to dopiero w 2011 r. – Usunięcia klauzul o indeksowaniu pożyczki do obcych walut najłatwiej dokonać przez zmianę treści umowy – mówi. – Może się to odbyć z nakazu władzy publicznej lub dobrej woli tego, kto tę umowę zawarł. Zmianę może też wprowadzić sąd w sporze cywilno-prawnym, sąd ma jednak ograniczone pole działania. Można wreszcie wymusić tę zmianę na bankach przy pomocy działań nadzorczych.

Jak twierdzi prof. Modzelewski, nadzór bankowy w UE ma dużą władzę, ale musi chcieć ją zastosować. Te środki przymusu zostały wobec banków zastosowane i miały one dobrowolnie zmienić umowy, ale tak się nie stało. – W polskich realiach tym bardziej nie wierzę w tę drogę. Z doświadczenia wiem, że nadzór bankowy działa na korzyść banków, a nie klientów– mówi ekonomista. Za potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że były przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego objął stanowisko w banku komercyjnym, który wcześniej był nadzorowany przez KNF. – Jedyną drogą pozostaje więc wprowadzenie zmian ustawowych – kwituje prof. Modzelewski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły