12 czerwca
środa
Janiny, Onufrego, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pilnujmy polskich interesów

Ocena: 4.6
653

Musimy wpłynąć na Unię i doprowadzić do zmiany polityki rolnej oraz zweryfikować politykę handlową z Ukrainą. - mówi Krzysztof Ardanowski, były minister ds. rolnictwa, w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. arch. "Ładu Bożego"

Czy popiera Pan przeciągające się strajki rolników?

Strajki są uzasadnione. Zdecydowanie je popieram. To uczciwa walka rolników nie tylko o ich sprawy, ale też w interesie społeczeństwa europejskiego.

Realizacja Zielonego Ładu spowoduje, że Europa, która w tej chwili żywi swoich mieszkańców i jeszcze ma nadwyżki, stanie się niewystarczającym producentem żywności. Trzeba będzie żywność sprowadzać spoza Unii. Utopia klimatyczna UE sprawi, że prawie wszyscy mieszkańcy Europy zbiednieją i będą zależni od możnych tego świata.

Większość społeczeństwa popiera rolników, ale to się będzie zmieniało wraz z uciążliwością i czasem protestu. Apeluję również do czytelników „Idziemy” o wspieranie rolników, bo oni walczą o to, żeby Europa nie była zdominowana przez wielki międzynarodowy kapitał, żeby była bezpieczna żywnościowo.

 

Zalew produktów rolnych z Ukrainy jest gwoździem do trumny nie tylko polskiego rolnictwa. Jaka jest obecnie sytuacja rolników?

Ceny zbóż oferowane polskim rolnikom są dramatycznie niskie, niższe niż przed wojną z Ukrainą. Rolnicy nie mają gdzie sprzedać zalegającego zboża i innych produktów rolnych. Koszty produkcji bardzo wzrosły. Bez możliwości sprzedaży produktów z minimalnym zyskiem rolnicy zbankrutują i porzucą gospodarstwa, szukając pracy w mieście. Ruszył nowy sezon; rolnicy nie wiedzą, czy wyjść w pole i siać zboże, bo jeśli nikt po żniwach go nie kupi, zostaną dodatkowo z długami.

 

Każdy rolniczy protest wspierała któraś z partii. Tym razem PSL, AGROunia, PiS i partie koalicji rządzącej stronią od tego. Dlaczego?

Przestrzegam rolników przed włączaniem do protestów polityków, którzy chcieliby się „ogrzać” przy okazji. Politycy PiS chcieliby „przyłożyć” obecnemu rządowi, że nic nie zrobił przez dwa miesiące. Ci z obozu rządzącego mówią, że sprzątają po PiS, które w ostatnich latach prowadziło złą politykę co do importu zboża ukraińskiego. Włączenie się PiS w protest byłoby wytłumaczeniem dla rządzącej koalicji i premiera Donalda Tuska, że protest jest nieautentyczny, sterowany, polityczny.

 

Gdzie leży klucz do rozwiązania trudnej sytuacji rolników?

Najpierw trzeba wstrzymać import z Ukrainy, bo to niszczy polskie rolnictwo. Za czasów rządu PiS przekonywałem o tym. Prezes Jarosław Kaczyński twierdził, że przesadzam, bo ilości nie są duże, a jakieś jego raporty donoszą, że import nie wpłynie na polskie rolnictwo. Komisarz Janusz Wojciechowski i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk twierdzili nawet, że import z Ukrainy jest dla nas korzystny. Komuś zależało na tym, żeby państwo nie reagowało.

Obecny minister rolnictwa Czesław Siekierski, mimo swoich kompetencji, nie jest w stanie rozwiązać istniejących problemów. Potrzeba tu zaangażowania kilku ministerstw, a nie jednego. Wszystko ogniskuje się w osobie premiera, który chce przerzucać odpowiedzialność na ministra rolnictwa i jego partię, PSL. Toczy się jakaś gra – może na osłabienie przed wyborami samorządowymi, może na skłócenie rolników czy liczenie na to, że skoro zbliża się czas zasiewów w polu, to skończą się blokady.

Premier zobowiązał się, że w ciągu kilku dni skontaktuje się z politykami Unii Europejskiej. Rolnicy oczekują, że zapowiedzi Donalda Tuska, który przez lata zapewniał o swojej skuteczności w Brukseli, ziszczą się. Musimy przede wszystkim wpłynąć na Unię i doprowadzić do zmiany polityki rolnej oraz zweryfikować politykę handlową z Ukrainą, ale także wprowadzić embargo na żywność z Rosji.

 

Jeśli nie będzie działań ze strony UE, co może zrobić strona rządowa?

Trzeba działać wbrew stanowisku Unii Europejskiej i wprowadzać własne narodowe rozwiązania. W prawodawstwie unijnym są klauzule mówiące, że jeżeli w danym kraju gospodarka jest niszczona przez import, to ten kraj ma prawo się bronić. Trzeba twardo pilnować własnych interesów – i tego rolnicy oczekują od rządu.

 

Czy propozycja Ukrainy – zamknięcie granicy na obrót towarami dla obydwu stron – nie jest szantażem?

Ukraińcy podkreślają, że dogadali się z KE, to o czym mają rozmawiać z Warszawą. Politycy w Brukseli pilnują interesów wielkich światowych korporacji finansowych, które pasożytują na rolnictwie ukraińskim, a nie pilnują dobra społeczeństwa. Czy więc my mamy zniszczyć swoją gospodarkę, by wesprzeć Ukrainę? Wsparcie okazaliśmy zaraz po wybuchu wojny, takie spotyka nas podziękowanie. Dopiero protesty rolników na granicy skłoniły Ukrainę do rozmów z nami, wcześniej byliśmy lekceważeni.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 czerwca

Środa, X Tydzień zwykły
Naucz mnie, Boże, chodzić Twoimi ścieżkami,
prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 17-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do św. Antoniego z Padwy 4-12 VI
Nowenna do św. Brata Alberta 8-16 VI



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter