26 września
sobota
Wawrzynca, Kosmy, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowa wspaniała perspektywa

Ocena: 0
234

 

Przyjęcie euro oznaczałoby przypieczętowanie naszego miejsca w UE jako dostarczyciela stosunkowo prostych towarów i półproduktów oraz taniej siły roboczej. Mówiąc wprost: to, co planowały uczynić sfery gospodarcze Niemiec po I wojnie światowej, gdy rozpadły się Austro-Węgry kontrolujące wielkie połacie Europy Południowo-Wschodniej i Środkowo-Wschodniej, a co w skrajnej formie brutalnie usiłował wcielić w życie Hitler – czyli gospodarcze podporządkowanie sobie naszego regionu – przybiera bardzo realne kształty.

Należy podkreślić, że tak szeroko reklamowane przez zwolenników przystąpienia do UE fundusze spójnościowe były marnymi ochłapami rzuconymi szaremu obywatelowi na przynętę. Te przelewy netto to jest bardzo niska cena za uzyskanie przez zachodnie koncerny zupełnie nieskrępowanego dostępu do polskiego, trzydziestoośmiomilionowego rynku.

 


JAK TO ROBIĄ W USA?

Gdyby w istocie rzeczy chodziło o zbudowanie wspólnego europejskiego domu, w którym wszystkie narody są naprawdę równe i głos każdego jest uważnie słuchany, a nie o podporządkowanie najmocniejszym małych państw, Unia dużo bardziej przypominałaby USA, niż ma to miejsce. Na przykład w Stanach Zjednoczonych każdy stan ma dwóch senatorów w izbie wyższej Kongresu, zatem interes nawet tak malutkiego stanu, jakim jest np. trudny do znalezienia na mapie Rhode Island (3144 km2, włącznie z zatokami morskimi, i odrobinę powyżej miliona ludności) ma taki sam ciężar gatunkowy jak interes Teksasu (696 tys. 241 km2 i prawie 29 mln ludności).

Ogromna różnica istnieje także w najbardziej interesującej nas sprawie, czyli w wysokości funduszów spójnościowych. Niżej podpisany wraz z R. Matkowskim zbadał ten problem i stwierdził, że – w przeciwieństwie do UE – wysokość wpłat netto jest w USA dużo ściślej powiązana z zasobnością stanu. Na przykład najbiedniejsze stany uzyskują wpływy netto od rządu federalnego w wysokości kilkunastu procent swego stanowego PKB przypadającego na mieszkańca, a najbogatsi dokonują wpłat netto w wysokości kilkunastu procent PKB na mieszkańca.

W przeszłości Polska uzyskiwała netto fundusze wynoszące równowartość nieco powyżej 2 proc. PKB. Gdybyśmy byli amerykańskim stanem, to biorąc pod uwagę nasz PKB na mieszkańca, wpłaty netto do rodzimej kasy z centrali byłyby najprawdopodobniej około pięciokrotnie wyższe. Mówiąc brutalnie, być może za takie pieniądze opłacałoby się „sprzedać się” Unii, natomiast to, co dostajemy w chwili obecnej, to są marne grosze.

Szczodrość amerykańskich bogatych stanów wynika w pierwszym rzędzie z poczucia wspólnoty narodowej – czynnika, który w UE jest fikcją. Nie ma i nie będzie żadnego narodu europejskiego, ponieważ jest nie do pomyślenia, żeby poszczególne społeczeństwa – pomimo ogromnych wysiłków celem zatarcia pamięci narodowej – szybko zapomniały o zbrodniach popełnionych w ciągu ponad tysiąca lat przez ich własnych sąsiadów. Nawet w USA, mimo wspólnego języka i kultury, rana, jaką była wojna secesyjna, jeszcze się całkiem nie zabliźniła pomimo upływu ponad półtora wieku.

Niemniej oprócz poczucia wspólnoty narodowej, wspólnego interesu narodowego i świadomości, że tylko w drodze solidarności całego społeczeństwa możliwe jest utrzymanie statusu naczelnego światowego mocarstwa, Amerykanie są także świadomi potrzeby kompensowania słabszych stanów za wydatki poniesione np. na wykształcenie obywateli. W USA jest oczywiste, że stany o tak mało konkurencyjnej gospodarce jak Missisipi muszą być wynagradzane za to, że ich obywatele łożą niemałe kwoty z podatków na wykształcenie młodych ludzi, którzy potem niejednokrotnie wyjeżdżają do Kalifornii czy Nowego Jorku. Tym samym nigdy nie odpłacą lokalnemu podatnikowi za uzyskane świadczenia. Bez funduszów federalnych Zachodnia Wirginia czy Alabama nigdy nie ustanowiłyby uniwersytetu stanowego, w którym za nieduże pieniądze są kształcone osoby emigrujące potem do regionów oferujących lepsze możliwości zarobków.

 


POLSKA PRYWATA

Ale w Polsce takie rozumowanie nie obowiązuje, ponieważ tak jak w XVIII w., przed rozbiorami dominuje prywata i tylko mała część elity rozumuje w kategoriach całego społeczeństwa. Stąd też nikomu nie przychodzi do głowy domagać się od Niemiec czy Irlandii zwrotu kosztów wychowania i wykształcenia setek tysięcy Polaków – lekarzy, inżynierów i innych specjalistów – którzy tam wyjechali.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 września

Sobota, XXV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie świętych męczenników Kosmy i Damiana albo wspomnienie świętych męczenników Wawrzyńca Ruiz i Towarzyszy
Usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Koh 11, 9 – 12, 8; Ps 90, 3-6. 12-14 i 17; Łk 9, 43b-45
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter