21 października
niedziela
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie daj się oszukać

Ocena: 0
1356

– Nie musimy żadnej umowy podpisywać pod presją – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK

fot. arch. UOKiK

Z Markiem Niechciałem, prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Coraz częściej słychać skargi, zwłaszcza starszych osób, że przy okazji różnych spotkań, wycieczek czy nawet pielgrzymek zostały zmanipulowane i zakupiły drogie produkty. O jakie praktyki chodzi?

Najczęściej spotykamy dwa rodzaje takiej sprzedaży. Poza lokalem firmy konsumenci zapraszani są na badania albo pokazy, oferuje się im też wycieczki czy „pielgrzymki”, podczas których zawiera się z nimi umowy i sprzedaje produkty po zawyżonych cenach. Są to np. naczynia do gotowania, pościel, sprzęt paramedyczny. Inny przypadek to podszywanie się pod dotychczasowych dostawców energii, gazu czy też telefonii stacjonarnej i sprzedaż usług w domu u konsumenta. W ciągu ostatnich pięciu lat otrzymaliśmy dziesiątki tysięcy skarg na ten nieuczciwy model sprzedaży.


Jak dokonuje się sprzedaż poza sklepem?

Ofiarą padają najczęściej starsze osoby. Otrzymują zaproszenie telefoniczne czy pocztowe, np. na bezpłatne badanie medyczne. Nie bez powodu ustalony jest próg wiekowy dla osób, które mogą wejść na pokaz. Seniorów łatwej zmanipulować, nie mają oni też zbyt dużej świadomości prawnej, nie są asertywni. Oczekiwanie na wyniki badania służy rozpoznaniu potrzeb konsumentów – kogoś boli bardziej żołądek, kogoś serce czy plecy – remedium na te dolegliwości ma sprzedawca, jest nim zazwyczaj bardzo drogie urządzenie. Na przykład przy sprzedaży garnków ze stali mówi się, że dobre odżywianie poprawi funkcjonowanie całego organizmu, co wyeliminuje choroby tych określonych narządów. Zgłosił się do nas konsument, który zakupił matę na pokazie. Zaproszony był na bezpłatny masaż, a kiedy pytał o szczegóły zabiegu, usłyszał, że nikt nie wykona tak dobrego masażu, jak oferowana mu mata. Produkty sprzedawane na prezentacjach często nie są warte swojej ceny. Przykładowo: materace kupowane w hurcie za 50 zł potrafią kosztować 3,5 tys., lampa solna za 100-200 zł – 5 tys. Skrajnym przypadkiem był serwis medyczny za 16 tys. zł.


Ale nie zawsze klient ma przy sobie tyle pieniędzy, żeby kupić oferowany sprzęt?

Zdarzały się przypadki, że osoba, która nie miała przy sobie dowodu czy odcinka renty z emerytury, zawieziona była z pokazu taksówką do domu po odpowiednie dokumenty, a stamtąd do banku, żeby podjąć pieniądze z konta. Pytanie: czym to się różni od metody „na wnuczka”? Starsi ludzie z takich pokazów wychodzą nierzadko z kredytem na parę tysięcy złotych.


Dlaczego przychodzą na takie spotkania?

Konsument zapraszany na pokaz może poczuć się jak VIP. Wszyscy się nim interesują, inaczej niż w przychodni, kiedy musi się rejestrować, wziąć numerek, czekać w długiej kolejce. Jeden z konsumentów, który się do nas zgłosił, był osobą asertywną, chciał wyjść z pokazu, ale perswazją doprowadzono go tego, że nie wyszedł – i w finale opuścił spotkanie z kupioną pościelą. Niektóre firmy kuszą, zapraszając po odbiór wygranej, np. odkurzacza; na miejscu okazuje się, że po tę samą nagrodę przyszło kilkudziesięciu konsumentów. A tak naprawdę odbywa się pokaz handlowy. To, że ludzie chodzą na tego typu spotkania, wynika także z ich społecznych potrzeb: czują się samotni. Gdyby mieli inną alternatywę spędzania czasu czy zaangażowania, np. we wspólnocie przy parafii, klubie seniora, uniwersytecie III wieku, wielu z nich nie poszło by na pokaz.


Jak oszukują nas dostawcy energii i telefonii?

Mechanizm jest taki sam: do konsumenta przychodzi akwizytor. Przedstawia się jako dotychczasowy sprzedawca prądu, gazu, operator telekomunikacyjny. Mówi, że np. jest z elektrowni. Czasem twierdzi, że wchodzi nowa, tańsza oferta, Unia Europejska wymusza zmiany, odbywa się ogólnopolska cyfryzacja telefonii. Perswaduje, że trzeba podpisać nową umowę, zmienić aparat telefoniczny czy wymienić licznik. Straszy, że jeżeli konsument tego nie zrobi, nie będzie miał prądu czy nie będzie mógł korzystać z telefonu. Senior pod presją podpisuje dokumenty i już po czasie okazuje się, że zmienił sprzedawcę prądu, gazu czy operatora telekomunikacyjnego. Problemem jest później odstąpienie od takiej umowy i wysokie kary.


Co powinniśmy zrobić w takim przypadku?

Powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania. Pamiętajmy, że nie musimy niczego podpisywać pod presją. Mamy prawo sprawdzić, czy oferta jest rzeczywiście korzystna. Najpierw zadzwońmy do naszego dotychczasowego sprzedawcy prądu, gazu czy firmy telekomunikacyjnej. Numer znajdziemy np. na fakturze. Zapytajmy, czy firmy te wysyłają swoich przedstawicieli, aby proponowali konsumentom nowe umowy czy wymianę licznika. Myślę, że najczęściej usłyszymy, iż tego nie robią. Wtedy sprawa jest jasna. Ktoś chciał nas oszukać.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -