7 czerwca
niedziela
Roberta, Wieslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Krach na rynku ropy

Ocena: 0
497

Kto wyjdzie obronna ręką z wojny cenowej o ropę? Raczej nie Europa.

fot. pixabay.com/CC0

„Dominacja na światowych rynkach nośników energii” – tak amerykańska Narodowa Strategia Bezpieczeństwa, ogłoszona w grudniu 2017 r., widziała pozycję USA w tej dziedzinie. Nie były to czcze przechwałki; w 2013 r. Stany Zjednoczone przegoniły Arabię Saudyjską i stały się największym wydobywcą tego surowca w świecie. Przewaga nad Arabią Saudyjską i Rosją, trzecim największym producentem, rosła. W zeszłym roku 18 proc. światowego wydobycia przypadało na USA, podczas gdy na tych dwu największych konkurentów tylko, odpowiednio, 12 i 11 proc.

 


SPADAJĄCE CENY

Amerykańskie osiągnięcia były możliwe dzięki temu, że OPEC+, czyli członkowie tego kartelu, oraz kilku innych wielkich producentów ropy, z Rosją na czele, przez długie lata ograniczało wydobycie, żeby utrzymać wysoką cenę tego surowca. Ale w marcu tego roku doszło do zmiany strategii, OPEC i Rosja nie zdołały, albo nie chciały, osiągnąć nowego porozumienia w zakresie wysokości podaży. Co więcej, Saudyjczycy, zamiast ograniczać wydobycie, postanowili zwiększyć produkcję. Kroki podjęte przez Arabów zbiegły się z pandemią koronawirusa i gwałtownym spadkiem poziomu aktywności gospodarczej na świecie. Pandemia dotknęła szczególnie dotkliwie transport lotniczy i drogowy, np. w USA skasowano ponad 90 proc. lotów, zatem zapotrzebowanie na ropę i produkty pochodne spadło na łeb, na szyję. Tym sposobem obecnie cena ropy jest tak niska, jak nie była od końca ubiegłego stulecia (patrz wykres).

Nie był to pierwszy tego typu krach – wczesną jesienią 2014 r. w USA baryłka kosztowała około 90 dolarów, natomiast na początku 2015 r. już o połowę mniej. W wyniku ostatniego krachu spadek wyniósł z ok. 55 dolarów za baryłkę do poniżej 20 dolarów. O ile załamanie się ceny ropy w latach 2014-2015 spowodowało gwałtowne obniżenie się rentowności produkcji w Stanach, o tyle obecny poziom cen spowoduje masowe bankructwa w tej branży.

Amerykański cud w zakresie produkcji ropy naftowej w całości zasadzał się na rewolucji łupkowej. W ostatniej dekadzie w USA wydobycie ropy naftowej wzrosło z niewiele ponad 5 mln baryłek dziennie do niemal 13 mln baryłek dziennie, ale przeciętny koszt produkcji ropy z łupków wynosi tam około 45 dolarów za baryłkę. Natomiast koszt wydobycia ropy w Arabii Saudyjskiej wynosi poniżej 10 dolarów za baryłkę, a w Rosji – kilkanaście dolarów.

 


PODWÓJNA MIARKA

Tak niezwykły i szybki spadek cen ropy już spowodował bankructwo kilku firm naftowych, które wydobywały ten surowiec z łupków, a jest to zapewne pierwszy etap tego co w żargonie biznesowym elegancko nazywa się „konsolidacją”. Dla niektórych regionów, szczególnie Teksasu i Północnej Dakoty, krach na rynku ropy oznacza ogromne kłopoty gospodarcze, co w roku wyborczym nie jest mile widziane. Stąd też Donald Trump rozpoczął wielką ofensywę dyplomatyczną mającą na celu doprowadzenie do faktycznego przystąpienia do kartelu OPEC wszystkich liczących się producentów ropy naftowej. Inaczej mówiąc, rząd amerykański chce doprowadzić do tego, z czym na mocy prawa ma walczyć: do monopolizacji pewnej dziedziny światowej gospodarki. W trakcie ostatnich dekad w Stanach Zjednoczonych z okazji potępiania OPEC wylano oceany atramentu, ale w chwili, gdy w grę zaczęły wchodzić interesy rodzimych przedsiębiorstw, „wolnorynkowa biblia” została odesłana do lamusa.

Na mocy porozumienia zawartego w ramach tego ogólnoświatowego kartelu naftowego, uprzejmie określanego jako OPEC++, dzienna produkcja ropy ma zostać obniżona o prawie 10 mln baryłek. Największych cięć mają dokonać Arabia Saudyjska i Rosja, odpowiednio, 4 i 2 mln baryłek dziennie. Formalnie rzecz biorąc, USA nie jest stroną tego porozumienia, ponieważ tam spadek wydobycia o 2-3 mln baryłek dziennie ma być wynikiem „naturalnego procesu”.

Niemniej jednak nawet obniżenie produkcji w tym wymiarze i tak nie przyczyni się do zrównoważenia sił popytu i podaży, ponieważ nadwyżkę podaży szacuje się na 25-30 mln baryłek dziennie. Przy tak wielkiej nadprodukcji program rządowych zakupów ropy celem uzupełnienia rezerw strategicznych niewiele pomoże, bo puste zbiorniki zostaną wypełnione po brzegi w ciągu miesiąca, najdalej dwóch.

W USA sytuacja w branży naftowej jest bardzo zła, ponieważ koszty produkcji ropy należą do najwyższych w świecie. W ciągu ostatniej dekady w wydobycie ropy i gazu zainwestowano ogromne sumy i teraz większa część tych wydatków będzie musiała zostać spisana na straty. Rząd federalny bierze nawet pod uwagę możliwość przejmowania upadających przedsiębiorstw na własność. Ponownie napiszę, że trudno sobie wyobrazić posunięcie bardziej niezgodne z ideologią neoliberalną propagowaną przez dziesiątki lat przez Stany Zjednoczone, szczególnie przez będącą u władzy Partię Republikańską. Ale jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wielcy nafciarze od niepamiętnych czasów są finansową ostoją tej partii i teraz jest okazja, żeby politycy im się odwdzięczyli. Fakt, że może się to odbyć na koszt i ryzyko podatnika, nie odgrywa większej roli.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 7 czerwca

Niedziela, X Tydzień zwykły, Uroczystość Najświętszej Trójcy
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
Bogu, który jest i który był, i który przychodzi.

+ czytania liturgiczne (rok A, II): Wj 34,4b-6.8-9; Dn 3,52-56; 2 Kor 13,11-13; J 3,16-18
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter