26 listopada
czwartek
Delfiny, Sylwestra, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gigantyczny sprawdzian

Ocena: 5
1364

Pandemia koronawirusa zagraża nie tylko zdrowiu ludzi, ale i gospodarce. Już to widać w niektórych jej sektorach. Ale problemy dotkną wszystkich.

PAP/EPA/JUSTIN LANE

W zagranicznych mediach pełno informacji o tym, co może się stać w światowej ekonomice. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), agencja ratingowa Moody’s i inne instytucje finansowe obniżyły prognozy dotyczące globalnego wzrostu. OECD szacuje, że o ile globalny PKB w 2019 r. wynosił 2,6 proc., o tyle w tym roku spadnie do 2,4 proc. Moody’s mówi o 2,1 proc. Ale to wszystko są bardzo wstępne szacunki.

Są też scenariusze bardziej pesymistyczne. Według Institute for International Finance (IFI, Instytut Finansów Międzynarodowych), stworzonego przez blisko czterdzieści dużych banków z różnych krajów, „zakres potencjalnych efektów [epidemii] jest duży i zależy od rozprzestrzeniania się wirusa i wynikającego z niego załamania gospodarczego”. Przedstawiciele IFI podkreślają jednak, że jest zbyt wiele niewiadomych, by móc cokolwiek prognozować z dużą dozą pewności. Ich zdaniem, globalny PKB w 2020 r. może spaść do zaledwie 1 proc.

Richard Kozul-Wright, dyrektor ds. globalizacji i strategii rozwoju w UNCTAD (Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju), wskazał na możliwy „scenariusz apokaliptyczny”, w którym światowa gospodarka wzrośnie tylko o 0,5 proc. Jego zdaniem, Europę czeka recesja.

 


GDZIE PRZYCHODZI UDERZENIE

W ciągu roku do różnych miejsc na świecie przybywa 1,4 mld turystów, a obroty branży turystycznej sięgają półtora biliona dolarów. To ogromne pieniądze! Toteż koronawirus najpierw dosięgnął branży turystycznej. Epidemią zostały przecież dotknięte kraje bardzo atrakcyjne turystycznie, np. Włochy. Ludzie zaczęli rezygnować z wyjazdów, a ponieważ nie wiadomo, jak długo epidemia potrwa, nie jest pewne, czy ktokolwiek wykupi wycieczki na lato.

W takich właśnie krajach jak Włochy czy Francja turystyka po prostu stanęła. Nie wiadomo, jak będzie gdzie indziej. I nie chodzi nawet o obawy ludzi przed podróżowaniem, ale o to, że być może władze nakażą zamknięcie obiektów turystycznych – tak jak już zamykane są niektóre ważne dla turystów atrakcje.

Anglojęzyczny włoski portal The Local pisał: „Niebo może być błękitne, a słońce świecić od Sycylii po Alpy, ale niewielu pozostałych [we Włoszech] turystów ma teraz dwie opcje: pozostania w swoich hotelach i podczas kolacji polegania na przekąskach w minibarze [niewielka lodówka w hotelowym pokoju – przyp. red.] – lub powrotu do domu”.

The Local cytuje Nicolę, menedżera hotelu we Florencji, który mówi, że anulowano ponad 90 proc. rezerwacji (!), nawet tych na czerwiec. Wszystkie muzea i zabytki zostały we Włoszech zamknięte, restauracje i bary funkcjonują tylko do godz. 18.

W Egipcie, gdzie już jest sporo przypadków zachorowań, władze twierdzą, że turyści są obecni i nie zamierzają wyjeżdżać. Jak informował portal Egypt Independent, sekretarz generalny Najwyższej Rady ds. Starożytności Mostafa al-Waziry oznajmił, iż „tysiące turystów i grup turystycznych odwiedza stanowiska archeologiczne w Egipcie, a w szczególności w Luksorze, w tym świątynię Hatszepsut czy Dolinę Królów”. Ale to mogą być ostatnie chwile takich podróży. Władze już ogłosiły zakaz masowych zgromadzeń, w tym tradycyjnych festiwali ulicznych organizowanych zarówno przez muzułmanów, jak i chrześcijan. Ministerstwo Awqaf, odpowiedzialne za meczety, poleciło kaznodziejom skrócić piątkowe kazania do 15 minut, aby wierni jak najmniej przebywali wewnątrz meczetów.

Tymczasem w sąsiednim Izraelu wszyscy przybysze z zagranicy muszą na własny koszt odbyć dwutygodniową kwarantannę. Zamknięta jest m.in. Bazylika Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Firmy turystyczne stanęły na skraju bankructwa. Kryzys w turystyce dotknął też linie lotnicze. Ogromne kłopoty ma popularna i w Polsce linia Norwegian, a także włoska Alitalia.

 


LICZENIE STRAT

Oczywiście nie wszyscy mają się źle. Producenci żywności sprzedają towary w większej ilości niż zazwyczaj, bo w efekcie paniki niektóre sklepy notują wręcz spustoszenie na półkach. A już szczególnie mogą się cieszyć firmy produkujące lekarstwa i środki dezynfekcyjne. Oczywiście – tak długo, jak ich pracownicy nie chorują.

Pozostali patrzą z wielką obawą na rozwój sytuacji. Potaniała ropa naftowa, a więc i benzyna. OPEC (Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej) i Rosja nie zdołały się porozumieć i doszło do wojny cenowej. W efekcie cena baryłki ropy (159 litrów) spadla z 45 do 33 dolarów i niewykluczone, że będzie spadać dalej. Dla nas to dobrze – niższa cena paliwa oznacza niższe koszty transportu. Dla Rosji, żyjącej z eksportu ropy, to dramat. Budżet tego państwa obliczony jest tak, że cena ropy poniżej 40 dolarów za baryłkę jest za niska i powoduje wymierne straty. Ale cóż, kiedy staje transport, zmniejsza się popyt na produkty ropopochodne. W samych Chinach popyt na nowe samochody spadł dramatycznie. W Europie podobnie. Pojawiają się głosy o zamykaniu fabryk motoryzacyjnych.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 listopada

Czwartek, XXXIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ap 18,1-2.21-23;19,1-3.9a; Ps 100,2-5; Łk 21,20-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter