15 września
niedziela
Albina, Nikodema, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

BociaNowa

Marcela prowadzi blog na stronie www.bocianowa.wordpress.com. Pisze na nim o sobie: "jestem młodą Chrześcijanką (Katoliczką), harcerką, studentką i żoną pewnego super gościa, o nazwisku... Bocian. Chcę dzielić się z Wami spisywanymi w chwilach wolnych opowiadaniami i przemyśleniami na najróżniejsze tematy".


2019

Więcej

2019-08-03 11:19

Gdy byłam niedługo przed zaręczynami, choć wtedy się ich jeszcze szybko nie spodziewałam, to rozmyślałam dużo nad moją relacją z Karolem. Zastanawiałam się nad tym, jak być pewną, czy chcę być jego żoną czy nie, jak być pewną swojej odpowiedzi, gdy pewnego dnia poprosi mnie o rękę. 

Miałam wtedy bardzo komfortowy czas, mogłam porozmawiać na ten temat z wieloma mądrymi osobami. Jednak jedna rada była taka, że wprawiła mnie w ogromne wątpliwości i teraz już wiem na pewno, że choć pochodziła z ust mądrej osoby, to nie była trafiona.
Brzmiała mniej więcej: „musisz czuć to coś!”. I choć przy Karolu czułam się bardzo dobrze i uwielbiałam z nim spędzać czas, to motylki w brzuchu, czy jak to tam się nazywa, minęły już dawno. Wprawiło mnie to w niemałe wątpliwości i bezsensowne rozkminy: czy ja na pewno CZUJĘ, że to „ten jedyny?” Dlaczego bezsensowne? Bo po pierwsze sfera uczuć, to nie najlepszy doradca do decydowania o tak ważnych rzeczach jak małżeństwo, a po drugie nie istnieje ktoś taki jak „ten jedyny” – nie ma na świecie osoby, która jest Twoją drugą połową. To Ty musisz wybrać osobę z wielu innych wspaniałych osób na tym świecie i ponieść dobre i złe konsekwencje tego wyboru.

***

Ciepło biło od kominka. Czerwona sukienka Natalii, kupiona specjalnie na tę Wigilię połyskiwała przy każdym jej ruchu. Wyglądała pięknie, i nie tylko wyglądała – tak też się czuła. Czuła się dziś piękniej niż na co dzień. Cieszyła się tym pełnym ciepła wieczorem, na który już od kilku tygodni z utęsknieniem czekała. Wszyscy bliscy jej sercu byli obok. No może poza jednym. Nie było JEGO. To wspomnienie przeszyło jej serce zimnym ostrzem. GO miało już nigdy nie być obok. Bo nie chciał z nią być. Ale dziś nie chciała już o tym myśleć, za dużo łez już przez  niego wylała. Teraz była Wigilia i tym pięknym czasem chciała się cieszyć.
– Kochanie moje – podeszła do Natalii babcia, skutecznie wyrywając ją z zamyślenia. – Życzę Ci byś znalazła tego jedynego chłopca, tą swoją drugą połówkę. – Podała Natalii opłatek. Dziewczyna westchnęła. Babcia powiedziała to z tak szczerą miłością. A przecież myśląc o TYM JEDYNYM, Natalia widziała tylko jedną osobę – tą, która wcale z nią już iść przez życie nie chciała.  Czy to znaczyło, że już nigdy nie będzie szczęśliwa? Ale Babcia o niczym nie wiedziała, Natalia nie mogła jej winić o złe intencje. Uśmiechnęła się więc serdecznie:
– Dziękuję Babciu – odpowiedziała. Ale jej myśli pozostały szare i smutne. Bo przecież tylko przy NIM czuła „to coś”, nie wyobrażała sobie, że poczuje to kiedyś do kogoś innego.

***

Cała powyższa opowiastka jest zmyślona, jednak takie sytuacje dzieją się wokół nas na co dzień, a przecież wpychają nas w kozi róg. Bo skoro muszę czuć „to coś” przy chłopaku, za którego mam wyjść za mąż, to co jeśli chłopak, przy którym czuję „to coś” mnie nie chce?

NIE SZUKAJ DRUGIEJ POŁÓWKI, TYLKO WYBIERZ SWOJEGO JEDYNEGO

Obstawiam, że większość z nas przed ślubem nigdy nie będzie czuła, że to TEN, że jest pewna, że to właśnie on jest jej pisany. Co więcej, możliwe, że wiele z nas czuje, że jest wokół niej kilku chłopaków, z którymi potrafiłaby stworzyć świetne małżeństwo. Smutne? A ja myślę, że właśnie cudowne. Bo dzięki temu możemy świadomie podjąć decyzję. Bo emocje są zmienne, przed ślubem możesz czuć jedno, a po ślubie drugie. Takie podejście mogłoby usprawiedliwiać wszelkie skoki w bok, czy po prostu odejścia po ślubie do innego mężczyzny, bo przecież mogłam pomylić się w swoich odczuciach i teraz już nie czuję do swojego męża mięty, za to kolega w pracy to wprost bratnia dusza…

Gdy zostałam narzeczoną, byłam akurat w Anglii na takim kursie 3 miesięcznym. Oprócz mnie, narzeczonego miała również jedna Węgierka i jedna Francuska. Gdy kiedyś we trzy rozmawiałyśmy właśnie o swoich narzeczeństwach, okazało się, że wszystkie borykamy się z tym brakiem poczucia, „że to właśnie ten”. Tak bardzo świat nam wmówił, że powinnyśmy to czuć… Dopiero powoli docierało do nas, że my po prostu musimy tego chcieć, a potem dojrzale o tym ZDECYDOWAĆ. Zdecydować, by ten chłopak był właśnie tym jedynym. I właśnie na płaszczyźnie decyzji, a nie uczuć, możemy zadawać sobie pytania. W rozmowie wyszukałyśmy 3 najważniejsze kryteria, które chciałybyśmy, by nasi przyszli mężowie spełniali:

1. By był najlepszym przyjacielem – byś lubiła z nim rozmawiać o ważnych rzeczach, ale i o pierdołach. O swojej wierze, ideałach i przekonaniach, ale i o tym, że koleżanka w pracy była dla Ciebie wredna.
2. By był świetnym kochankiem – byś czuła do niego pociąg fizyczny, byś lubiła jego czułości, by Ci się zwyczajnie, fizycznie podobał.
3. By był dobrym ojcem – Nie musi być od razu dzieciomaniakiem. Po prostu by chciał mieć dzieci i by podchodził do ich wychowania, jak do życiowego, ważnego zadania.

Z tym zdrowym podejściem do decydowania o własnej przyszłości oraz z ufnością w Bożą Opiekę, sądzę, że każde małżeństwo będzie udane.


Archiwum bloga

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 IX



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -